W procesie tym ujawniło się też, jakimi sposobami Żydzi starali się do chodzić do koncesji szynkarskich i zarzucać sieci na posłów, którzy nie byli im oddani, ażeby ich unicestwić. Pokazało się też, że gazety były w znacznej części na usługach Mojżesza Kanarka i pisały przychylnie dla niego, kiedy rzucał oszczerstwa, a pominęły milczeniem zakończenie sprawy i o wyroku wcale nie wspominały.

Kropf i Goliger, zasądzeni na ciężkie więzienie, wnosili jeszcze sprzeciw do Najwyższego Trybunału w Wiedniu, ale i tam wyrok rzeszowski został zatwierdzony.

Dr Surowiecki był przeciwnikiem wszelkiego zła i niemoralności, występował bezwzględnie w sprawach słusznych, nie bacząc na to, czy się komu przez to narazi. Odznaczał się stanowczym usposobieniem i odwagą obywatelską.

W życiu powiatu zaznaczył się też wybitnie inż. Jan Bochniak, który poza wydatną pracą zawodową brał nader czynny udział w Radzie Powiatowej, w różnych stowarzyszeniach, organizacjach, każdemu służył chętnie doradą i pomocą, a przy tym dawał dobry przykład swoją pobożnością.

Z nauczycieli odznaczył się szczególniej Jan Michalik, dyrektor szkoły ludowej w Tarnobrzegu, do której należy też Dzików. Obudził on zainteresowanie szkołą wśród dzieci i rodziców.

Zakończenie roku szkolnego bywało za niego uroczyste; dzieci popisywały się odpowiedziami z różnych przedmiotów i deklamacjami; rozdawanie świadectw odbywało się na dziedzińcu szkolnym, przy czym celującym uczniom muzyka grała i biły moździerze. Bywały też corocznie majówki, na których było wiele uciechy i śpiewania; starsi chłopcy nieśli chorągwie o barwach polskich. Na dziedzińcu szkolnym były zawsze przyrządy do gimnastyki i zabawy dla dzieci, więc drabiny, huśtawki, słupy do spinania się, karuzel. Przy szkole znajdował się ogród, o który Michalik bardzo dbał i z własnej kieszeni łożył na wzorowe urządzenie tegoż. Brał często chłopców do ogrodu i uczył szczepienia i pielęgnowania drzewek, toteż u niejednego wyrobił zamiłowanie do ogrodnictwa. Starał się też utrzymać budynek szkolny w największym porządku, zawczasu zarządzał wszelkie roboty, naprawy, porządki, co następnie rada szkolna miejscowa bez sprzeciwu zatwierdzała.

Z nauczycieli ludowych należy się też gorące wspomnienie Zygmuntowi Kolasińskiemu, rodem z Tarnobrzega. Był bardzo chętny do pracy narodowej i bardzo pracowity. On najwięcej pracował w komitecie w sprawie daru narodowego dla Ferdynanda Kurasia i usilnie starał się sprawę tę doprowadzić do końca. Ogłaszał też w różnych pismach artykuły i dłuższe prace dotycząca tutejszej okolicy. Niestety, umarł w roku 1911 bardzo młodo, w dwudziestym siódmym roku życia, kiedy mógł dalej najpożyteczniej pracować.

W szkole średniej zaznaczył się Stanisław Sobiński, dyrektor szkoły realnej225 w Tarnobrzegu. Rozwijał on tę szkołę od pierwszej klasy, tj. od roku 1909, postawił w niej naukę i wychowania na wysokim poziomie, nawiązywał łączność szkoły z domami rodzicielskimi. Brał żywy udział w pracy obywatelskiej, zwłaszcza oświatowej i narodowej, występował z przemówieniami w różnych okolicznościach, zapalał słuchaczów piękną wymową. Z Tarnobrzega został powołany na wizytatora szkół średnich do Warszawy, następnie wkrótce na kuratora okręgu szkolnego lwowskiego.

Między mieszczanami wznieśli się wyżej tylko przychodni, którzy osiedlili się w Tarnobrzegu. Z tych na uwagę zasługuje Narcyz Giżyński, który miał handel towarów korzennych i hotel dla inteligencji, nadto ajencję krakowskiego Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń226, przy tym prowadził gospodarstwo rolne na własną potrzebę. Interesy swoje prowadził porządnie i uchodził za człowieka majętnego. Miał wzięcie w okolicy i brał udział w pracy obywatelskiej. Należy się też wspomnieć o Władysławie Gryglewskim, który miał pocztę prywatną i prowadził ją dobrze, a że był oszczędnym, doszedł do zamożności majątkowej. Występował czynnie w życiu publicznym, należał do wszystkich miejscowych instytucji i towarzystw. Między mieszczanami wybili się jeszcze ponad innych Piotrowski, masarz, którego wyroby uchodziły na najlepsze; Jan Kolasiński, krawiec, założyciel największej w powiecie pracowni krawieckiej, wieloletni burmistrz Tarnobrzega; Józef Chruściel, właściciel restauracji, który doszedł do realności w rynku.

Z obszarników godzien wspomnienia Grieswald, który był dzierżawcą Chmielowa od hr. Tarnowskiego, a nabył z pracy własnej majątek Józefów. Prowadził wzorowo gospodarstwo rolne i był uczciwy w interesach z ludem. Znam wypadki, że nie ściągał długów z takich, którzy znaleźli się w ciężkim położeniu, nie pozywał ich do sądu, ale owszem pouczał, jak się powinni prowadzić.