Rozdział XI
Wybuch wojny światowej. Pochód wojsk austriackich na Lublin. Bitwy, cofanie się Austriaków, wkroczenie Rosjan do Tarnobrzega. Powrót Austriaków i zachowanie się ich. Wielkie zniszczenie po trzech miesiącach wojny. Z mego pobytu w Wiedniu: podróż, wspomnienia i spostrzeżenia z Wiednia, powrót do domu. Tarnobrzeg i okolice po roku wojny. Ratowanie ludności dotkniętej klęskami wojennymi. Dalsze wypadki wojenne i sprawy polskie. Upadek Rosji, pogrom państw centralnych i powstanie niepodległej Polski.
Na wojnę zanosiło się już dobrze w roku 1909 na wiosnę, a jeszcze bardziej w 1912/13 z powodu spraw bałkańskich230, ale wtedy mocarstwa pogodziły się między sobą, a do wojny większej nie przyszło.
Z powodu ciągłych wieści i zapowiedzi wojennych ludność oswoiła się z nimi i przestała się nimi trwożyć, więc nawet po zamordowaniu następcy tronu austriackiego i jego żony, w czerwcu 1914 roku przyjmowali głosy o wojnie dość obojętnie i spodziewali się, że i tym razem do wojny światowej nie przyjdzie.
Tymczasem wybuch wojny szybko się zbliżał. Austria przesłała Serbii ultimatum, następnie wypowiedzenie wojny, po czym wojna zataczała coraz szersze kręgi.
Dnia 1 sierpnia 1914 roku ogłoszona została u nas ogólna mobilizacja, każdy wojskowy, urlopnik czy rezerwista, do 42 roku życia miał zgłosić się w przeciągu 24 godzin w swoim regimencie231. Starostwo tarnobrzeskie zaraz w nocy wysyłało ogłoszenie o tym do wszystkich gmin w powiecie przez umyślnych wysłańców. Ja również jako wójt musiałem zawiadomić wszystkich wojskowych w Dzikowie, ażeby natychmiast wychodzili do miejsca swego przeznaczenia, przeważnie do Rzeszowa. Na drugi dzień około południa już żadnego powołanego w gminie nie było, wyruszyli wszyscy do swych punktów zbornych.
Oprócz powołanych przez władze austriackie gromadzili się równocześnie małoletni ochotnicy od 14 do 20 lat i wychodzili do Legionów232, przeważnie w skrytości przed rodzicami. Nazajutrz słyszało się tylko w różnych miejscach wsi powszechny płacz i lament. Matki opowiadały, że synowie ich w nocy po cichu jako ochotnicy poszli do Legionów, ale wkrótce dały się pocieszyć tym, że legioniści pomogą Austrii, pobiją Moskala i w ten sposób będzie odbudowana Polska, Ojczyzna nasza.
Jak wyrachowałem, to z Dzikowa wyszło 15 ochotników do Legionów, w tym dwóch moich wnuków, z Tarnobrzega 16, z innych wsi i miasteczek w powiecie wyszło 120, z tego z samego Radomyśla nad Sanem było 36. Wśród ochotników najwięcej było młodzieży rzemieślniczej i szkolnej.
Duch i poświęcenie w narodzie było nadzwyczaj wielkie, szczere i chętne, na wspomnienie, że Polska będzie przywróconą, gotów był każdy dać wielką ofiarę z mienia i życia.
Dnia 5 sierpnia 1914 roku Austria wypowiedziała wojnę Rosji, a już 9–13 sierpnia rozpoczęły się walki między wojskami austriackimi za Sanem w powiecie tarnobrzeskim. Do pierwszej potyczki przyszło tam we wsi Chwałowicach, gdzie znajdował się niewielki oddział austriacki, złożony z żołnierzy pospolitego ruszenia, żandarmów i strażników skarbowych, na których napadli Kozacy. O wyniku tej pierwszej potyczki były podawane ustnie i w gazetach najsprzeczniejsze wiadomości, zwłaszcza o stratach wśród Kozaków, których miało zginąć trzydziestu z górą, a kilkunastu dostało się do niewoli. W każdym razie Kozacy cofnęli się wtedy, ale ustępując, podpalili wieś, tak że w Tarnobrzegu widoczny był pożar, tj. wielki słup dymu.