Tegoż dnia przywieziono do Tarnobrzega koleją pierwszego rannego. Na stacji zgromadził się spory zastęp publiczności. Rannego przywieziono z wszelkimi ostrożnościami i wygodami do szpitala. Publiczność okazywała mu wielkie współczucie.
Dnia 13 sierpnia zajęli Austriacy lewy brzeg Wisły, tj. po stronie Królestwa Polskiego. Brzeg ten opanowały oddziały pospolitego ruszenia złożone z Polaków. Przeprawiły się one przez Wisłę na promach w odstępach mniej więcej milowych. Przeprawa odbywała się bez walki, gdyż Rosjanie ze straży granicznej, tj. objeszczycy, zaraz po wybuchu wojny opuścili te strony. Tylko pod Tarnobrzegiem, nim oddział zaczął się przeprawiać, otwarto na krótko ogień karabinowy, przypuszczano bowiem, że na drugim brzegu znajdują się jeszcze Moskale. Pierwsze te strzały wywołały wielkie wrażenie i przestrach zwłaszcza wśród ludności po tamtej stronie Wisły.
Objeszczycy, opuszczając swoje kasarnie233 w tych stronach, zapowiadali, że niedługo po pobiciu Austrii na swoje miejsca powrócą, żeby zaś ludność tym silniej była o tym przekonaną, pozostawiali w kasarniach wszystkie swoje zasoby, jak: sprzęty, ubrania, bieliznę, siodła — siano i owies zlali naftą, żeby nie służyły za paszę dla koni austriackich. Wódkę wszędzie w składach monopolowych z kadzi i flaszek wylali, więc mówiono żartem, że Moskal tak wódkę lubi, że nie chciał się z drugimi podzielić, wolał wylać.
Kasarnie objeszczyków zajęły austriackie oddziały pospolitego ruszenia pod komendą żandarmerii, liczące mniej więcej po 40 ludzi, mające za zadanie strzec brzegów Wisły, którą na galarach transportowano armaty i wojsko pod Kraśnik i Lublin.
Zachowanie się tych oddziałów i stosunek ich do ludności był dobry, nawet wzorowy.
*
Wśród wieści o walkach za Sanem koło Radomyśla i o zajęciu przez Austrię lewego brzegu Wisły od Sandomierza w górę rozpoczął się olbrzymi pochód wojsk austriackich na Kraśnik i Lublin. Były to wojska należące do korpusu krakowskiego, złożone przeważnie z Polaków, w mniejszej części z Czechów i Niemców. Wszystkie przeciągały przez Tarnobrzeg i Dzików.
Dnia 12 sierpnia przejechał przez Tarnobrzeg pociągami kolejowymi pułk czeski z Ołomuńca. Na przyjęcie przejeżdżających złożyła ochotnie ludność okoliczna, zwłaszcza z Dzikowa i Tarnobrzega, na wezwanie zwierzchności gminnych, różne wiktuały, jak: wędliny, owoce, napoje. Rozdzielaniem przekąsek na stacji zajmowało się grono pań miejscowych, nadto zgromadziły się tam tłumy ludności okolicznej. Żołnierze Czesi przedstawiali się dobrze, śpiewali czeskie pieśni, na powitanie zebranej publiczności wołali: „Nazdar!”234.
Dnia 17 sierpnia zatrzymał się w Dzikowie batalion pospolitego ruszenia z okolic Krakowa. Przymaszerował spod Szczucina, gdzie przez pewien czas stał za Wisłą. Żołnierze opowiadali, że wszędzie w czasie marszu ludność witała ich bardzo serdecznie, raczyła mlekiem, chlebem, owocami itp. Kobiety żegnały ich wszędzie z płaczem, jako idących na wojnę.
Dnia 18 sierpnia przejechały przez Dzików 3 baterie kanonierskie, które budziły wielkie zainteresowanie. Niektórzy po raz pierwszy w życiu mieli sposobność widzieć armaty. Tegoż dnia zatrzymał się w Tarnobrzegu oddział sanitetów235, nadto oddział pionierów. W tym ostatnim oddziale było wiele rzeczy godnych widzenia, jak: pontony, materiały do budowy mostów, życie obozowe itp. Konie w trenie236 pochodziły z niedawnego poboru po wsiach i dworach, niektóre z Dzikowa — i te poprzedni właściciele z łatwością rozpoznawali. Konie pobrane od chłopów trzymały się dobrze, niektóre wyglądały nawet lepiej niż przedtem u gospodarzy, zajadały ze smakiem owies, którego u chłopów nieraz łaknęły, natomiast pochodzące z dworów straciły wiele na wartości. Dwa konie zamkowe z Dzikowa zmieniły się do niepoznania. Szkodził im ciągły pobyt w drodze, nie smakowała pasza, stały smutne, uwiązane u kołka. Po południu tegoż dnia przepłynęły Wisłą galary z armatami. Wieczorem przejechał przez Dzików długi szereg wozów z amunicją.