Odbyło się też wtedy zgromadzenie w Tarnobrzegu. Ponieważ zebrało się dużo narodu z różnych warstw i żadna sala nie mogłaby wszystkich pomieścić, przeto zgromadzenie odbyło się pod otwartym niebem w Borku Tarnobrzeskim. Zgromadziło się kilka tysięcy narodu z całego powiatu. Przemawiali przewodniczący zgromadzenia inż. Jan Bochniak, b. poseł Wojciech Wiącek, dyrektorka szkoły powszechnej Helena Weissowa i wszyscy wymownie i jednogłośnie potępiali nieuczciwe zachowanie się mocarstw zaborczych względem Polski. Na ostatku poprosiłem i ja o głos i przemówiłem do zgromadzonych w te słowa: „Bracia i siostry! Łączę się razem z wami do ogólnego protestu i piętnuję jak najmocniej zdradliwe postąpienie naszych zaborców w sprawie polskiej. Było to przed laty, że rząd austriacki przyznał mi odznaczenie, tj. krzyż zasługi za długoletnie sprawowanie wójtostwa. Wówczas ja odznaczenie to przyjąłem, wierząc święcie w życzliwość Austrii dla narodu polskiego, i do dziś dnia je nosiłem. Skoro jednak do tego doszło, że ten sam rząd, który mi odznaczenie przyznał, wyrządza taką niesłychaną krzywdę narodowi polskiemu, że zamiast nam Polskę oddać, to ją jeszcze dzieli na mniejsze kawałki, przeto hańbą byłoby dla mnie dłużej takie odznaczenie nosić. Odrzucam je więc i zwracam temu rządowi, od którego pochodzi”. Przy tych słowach wobec całego zgromadzenia medal od kożucha oderwałem i wręczyłem przewodniczącemu zgromadzenia z prośbą o zwrócenie go do Wiednia. Przebieg zgromadzenia wywarł na zebranych wielkie wrażenie, wśród podniosłego nastroju uchwalono protest przeciw oderwaniu Chełmszczyzny i Podlasia od Polski.

Skoro po tym wiecu wróciłem do domu, przybyło do mnie kilkanaście osób spośród inteligencji i włościan i dziękowali mi za moje wystąpienie. Ja zaś oświadczyłem, że do takiego postąpienia jako Polak byłem obowiązany. Nazajutrz prosił mnie do siebie starosta i radził delikatnie, abym odrzucone odznaczenie na powrót przyjął, alem stanowczo odmówił. Później, gdy już państwo polskie powstało, dowiedziałem się, że krzyż zasługi złożony przeze mnie na wspomnianym wiecu, został oddany na Skarb Narodowy269, na co otrzymałem pokwitowanie i co mnie bardzo cieszyło, że choć drobną cegiełkę do tego Skarbu dołożyłem270.

*

Tymczasem w kraju i w całej Austrii wyczerpanie gospodarcze dochodziło do ostateczności, brak artykułów koniecznych do życia wszystkim dawał się we znaki, drożyzna szalała bez miary.

W pierwszej połowie 1918 roku ceny były następujące: ćwierć żyta 60 kr, kilogram słoniny 25–35 kr, jaje 40–50 h, litr mleka 2 kr 40 h, kilogram cukru pokątnie 10 kr, ubranie męskie fabryczne 600–1000 kr, buciki męskie 200–500 kr, szpulka nici pokątnie 15–25 kr (przed wojną 16 h), paczka tytoniu na kartkę 3 kr, pokątnie 7 kr, kilogram mydła 40–50 kr, litr nafty pokątnie 8–10 kr.

W drugiej połowie 1918 roku ceny wzrosły tak, że za ćwierć żyta u gospodarzy płacono 100–200 kr, za kilogram słoniny 40 kr, za ubranie męskie 1000–2000 kr i więcej, za buciki męskie 500–1000 kr.

Pieniędzy papierowych było wszędzie pod dostatkiem, płynęły one ze sprzedaży artykułów żywności, z zasiłków wojskowych i amerykańskich. Do roboty trudno było kogo nająć, młocek za dzień pracy zarabiał 30 kr i wikt.

Ale pomimo wrogiego stanowiska względem Polaków ze strony Prus i Austrii i zniszczenia Legionów sprawa polska zyskiwała z dniem każdym na sile i znaczeniu po stronie państw koalicyjnych, tj. Francji, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Rosji, Anglii, Włoch, Japonii.

Po upadku caratu i Rosji powstaje w drugiej połowie 1917 roku armia polska w Mińszczyźnie jako I Korpus Polski pod gen. Dowborem-Muśnickim271, złożona z żołnierzy, którzy wystąpili z armii carskiej.

Z armią tą starała się połączyć II Brygada Legionów Polskich, tzw. Karpacka, Żelazna, która po pokoju w Brześciu Litewskim przedarła się pod dowództwem Józefa Hallera272 przez front austriacki w Galicji Wschodniej. Armie te jednak zostały przez Prusaków w maju 1918 roku otoczone i zmuszone do złożenia broni.