Dnia 28 października 1918 roku odbyło się w Krakowie zebranie posłów polskich do parlamentu austriackiego pod przewodnictwem: Witosa273, Skarbka274, Tertila275, Daszyńskiego276 i w uchwale swojej stwierdziło, że ziemie polskie, pozostające dotychczas w obszarze monarchii austriackiej, należą do Państwa Polskiego i dla tych ziem stwarza się Komisję Likwidacyjną, złożoną z dwudziestu trzech posłów.

Rozdział XII

Upadek rządów austriackich w Tarnobrzegu. Wiec 6 listopada 1918 roku, „republika tarnobrzeska”. Rozbrajanie posterunków żandarmerii. Obalanie urzędów gminnych. Napady na dwory i Żydów. Udaremniona odsiecz Lwowa. Pierwsze wybory sejmowe. Ruch bolszewicki. Uspokojenie ludności. Wojna w roku 1920. Urzędy w niepodległej Polsce. Pieniądz i ceny towarów. Stosunki gospodarcze: rolnictwo, przemysł, handel kasy oszczędności i pożyczek. Życie gminne. Życie społeczne i polityczne. Szkolnictwo. Kościół. Rok 1927: świętokradztwo, pożar Zamku w Dzikowie. Krzyż Zasługi.

Gdy na polach bitew następował pogrom państw centralnych i zbliżały się rokowania pokojowe, z których Polska miała wyjść jako państwo niepodległe, na ziemiach polskich panowały ciągle jeszcze państwa zaborcze. Ale czuć było coraz wyraźniej, że siła wojenna Austrii słabnie, brak było chleba, głód wzmagał się z każdym dniem, żołnierze uciekali z wojska, z szeregów, kryli się po lasach, polach, domach, gdzie kto mógł, ludność żywiła ich po kryjomu, znać było coraz mniejszą sprawność i wzrastające rozprężenie w wojsku, w starostwach i we wszystkich władzach państwowych.

Wreszcie w ostatnich dniach października 1918 roku nastąpił zupełny upadek Austrii. W Tarnobrzegu upadek ten ujawnił się najjaskrawiej 31 października. W dniu tym gromadziło się na rynku w Tarnobrzegu wielu dezerterów wojskowych, którzy mieli bączki (rozetki) austriackie z czapek pozrywane, nie salutowali już, tj. nie pozdrawiali swojej starszyzny, i cichaczem opowiadali, że w innych miastach Galicji dokonywa się rozbrajanie wojsk austriackich i że już jest po Austrii. Zgraja takich dezerterów napadła wówczas w mieście żandarma z Mokrzyszowa Jana Michalskiego, rozbroiła go i pobiła tak, że musiał szukać poratowania w szpitalu. Wieczorem tegoż dnia, w czasie przedstawienia kinowego w sali „Sokoła”, nadjechał z Krakowa porucznik Jan Czopek z Sielca, a przerwawszy przedstawienie, ogłosił zebranym upadek Austrii i objęcie rządów w Krakowie przez Polaków. Publiczność przyjęła wiadomość tę z wielka radością.

W nocy utworzyła się już w Tarnobrzegu Komenda Miasta, złożona z oficerów rezerwowych najstarszych rangą, majora Pawlasa i kapitana Starego. Nad ranem udali się oni do pułkownika austriackiego Meinla, który wówczas ze swoim batalionem kwaterował w Tarnobrzegu, i oznajmili mu, że go wraz z całym batalionem uważają za rozbrojonego, co tenże przyjął do wiadomości i swoim ludziom oznajmił.

Ale ogół ludności o tych nadzwyczajnych wydarzeniach jeszcze nie wiedział. Gdy rankiem w dzień Wszystkich Świętych szedłem do kościoła, było cicho i ponuro, jakby każdy był we śnie. Kiedy zaś koło ósmej godziny wracałem do domu i szedłem obok szkoły powszechnej, w której wówczas mieściły się kwatery wojska austriackiego, spostrzegłem ruch niezwykły. Żołnierze wysypywali się z kwater, biegli koło mnie, wołając radośnie: „Do domu, do domu!”. Na kwaterach porzucali bezładnie karabiny, amunicję, tornistry, a brali tylko swoje manatki i pędzili ku stacji kolejowej.

Nagle jakby spod ziemi wyrosła polska młodzież uzbrojona, głównie studenci z tarnobrzeskiej szkoły realnej, którzy zajęli się rozbrajaniem do reszty wojska austriackiego. Jak który żołnierz chciał powrócić do domu z bagnetem czy innym uzbrojeniem, to go zatrzymywali na drodze, na stacji kolejowej i rozbrajali, odbierali mu też drugi mundur czy inne części okrycia. Nie pomogły tłumaczenia żołnierzy, że coś jest im potrzebne, że to ich własne rzeczy, każdego puszczali z tym tylko, co miał na sobie. Do południa nie było u nas żadnego żołnierza austriackiego, a byli na kwaterach ostatni Niemcy. Osobom wojskowym i żandarmerii zrywano z czapek bączki, a przypinano orzełki polskie.

Nazajutrz dostałem zaproszenie na zebranie obywatelskie w Radzie Powiatowej w Tarnobrzegu. Gdy tam przybyłem, zastałem kilkudziesięciu obywateli, wszyscy byli uradowani, witali się słowami: „Polska zmartwychwstała, mamy już Polskę!”. Zaczęły się zaraz narady, aby usunąć do reszty rządy austriackie, a zaprowadzić polskie. Uchwalono usunąć z urzędu dra Kazimierza Federowicza, który był starostą w Tarnobrzegu od lipca 1917 roku i okazał się na tym urzędzie zbyt gorliwym sługą rządu austriackiego, nieprzychylnym dla swoich. Mówiono o nim, że nie myślał o tym, by ludowi dobrze robić, by biedę jego łagodzić, by mu iść z pomocą, choćby z tą urzędową według przepisów i rozporządzeń austriackich, że utrudniał i opóźniał rozdział artykułów pierwszej potrzeby, jak cukier, mąka, nafta, a natomiast przeprowadzał bezwzględnie rekwizycję zboża i zubożał powiat, dopuszczał do tego, że w starostwie zalegało bardzo wiele niezałatwionych podań o zasiłki wojskowe i amerykańskie.

Starostę tego składano teraz z urzędu, postanowiono natomiast urząd ten powierzyć tymczasowo komisarzowi starostwa Eugeniuszowi Strzyżowskiemu, który uchodził za uczciwego urzędnika-Polaka. Do przeprowadzenia tych uchwał wybrano komitet, do którego weszli: inż. Jan Bochniak, dr Antoni Surowiecki, dr Ryszard Urbanik, ks. Alojzy Serafiński, dr Ernest Habicht, pełnomocnik dóbr dzikowskich, Wojciech Wiącek, Jan Słomka starszy, Adam Jamroż, konduktor277 melioracyjny. Poszliśmy niezwłocznie do starostwa, a ponieważ Federowicza nie zastaliśmy, więc trzech członków (Urbanik, Wiącek i Jamroż) skierowało się do niego do domu i poprosiło go o przybycie do urzędu. Gdy przybył, inż. Bochniak imieniem komitetu przedstawił mu uchwałę zebrania obywatelskiego z poleceniem, że ma zaraz całe urzędowanie, akta, kasę itp. oddać komisarzowi Strzyżowskiemu. Na Federowiczu zrobiło to wielkie wrażenie, ale przyjął postanowienie to bez oporu, w milczeniu, pożegnał się z nami i wyszedł z kancelarii, a my powierzyliśmy dalsze kierownictwo starostwa Strzyżowskiemu, czyniąc go za sprawowanie tego urzędu we wszystkim odpowiedzialnym.