Tegoż dnia rano Komenda Miasta wezwała do siebie komendanta żandarmerii, rotmistrza Friedla, i oznajmiła mu, że całą żandarmerię uważa za rozbrojoną, a zarazem poleciła mu, ażeby komendę żandarmerii i cały inwentarz oddał por. Tomaszowi Dąbalowi278, b. słuchaczowi praw, pochodzącemu z Sobowa w powiecie tarnobrzeskim, który był przysłany na to stanowisko przez gen. Roję z Krakowa. Po odebraniu komendy Dąbal aresztował rotmistrza pod zarzutem, że żandarmeria w jego okręgu strzelała nieprawnie do dezerterów, dopiero Komenda Miasta uwolniła go na prośbę Friedlowej, po czym zaraz nazajutrz wraz z żoną wyjechał w asystencji Dąbala do stacji kolejowej, a stąd odjechał w strony rodzinne do Czech279.
Jednocześnie wspomniany Komitet obwieścił rządy polskie w sądzie, w urzędzie podatkowym, na poczcie i w innych urzędach, pozostawiając jednakże wszędzie dotychczasowych funkcjonariuszów. I tak w jednym dniu zgasło tu panowanie austriackie, a nastało polskie. Wszyscy urzędnicy, którzy byli uważani za rzetelnych i mających prawdziwie polskiego ducha, pozostali nadał na swoich stanowiskach280.
*
Z następnych wydarzeń na uwagę zasługuje szczególnie wiec, który odbył się w Tarnobrzegu w środę 6 listopada 1918 roku. Na wiecu tym, urządzonym przy dniu targowym na rynku pod pomnikiem Bartosza Głowackiego, zgromadziły się wielotysięczne tłumy ludności ze wszystkich stron powiatu i z różnych stronnictw. Po przemówieniach ks. Okonia281 i innych stwierdzono koniec Austrii i rządów austriackich, koniec wpływów szlacheckich we wszystkich władzach i urzędach. Władzę miał objąć lud cały jako ogół, lud też miał tę władzę wykonywać przez swoich przedstawicieli w Zjeździe Powiatowym, do którego gminy miały wysyłać delegatów, na tysiąc mieszkańców jednego delegata. W ten sposób Zjazd ten miał się składać z około 150 członków, ale ponieważ było to ciało za duże, przeto wybrano potem komitet powiatowy z 60 członków, który następnie zmniejszony do 17 członków objął rolę rady przybocznej starosty w Tarnobrzegu.
Na wiecu tym uchwalono także znieść w powiecie wszystkie rady gminne, wójtów, pisarzy gminnych, a wybrać na odnośne urzędy wszystkich nowych ludzi; uchwalono usunąć posterunki żandarmerii, a wprowadzić milicję gminną282.
Od wspomnianego wiecu wysunął się tu w życiu politycznym na pierwszy plan ks. Eugeniusz Okoń, pochodzący z Radomyśla nad Sanem w tutejszym powiecie, który zaczął już wtedy zakładać swoje stronnictwo pod nazwą Chłopskie Stronnictwo Radykalne283. Do niego zaraz w początku przyłączył się Dąbal i oni dwaj pociągnęli za sobą masy chłopskie, nawet poważniejszych i światlejszych gospodarzy.
Sławne stały się wiece, urządzane przez nich w Tarnobrzegu pod pomnikiem Bartosza Głowackiego, na których gromadziły się liczne rzesze ludności i padały najbardziej podburzające przemówienia przeciw panującemu dotychczas porządkowi społecznemu i politycznemu.
Wyłoniony z tych tłumnych wieców wspomniany Komitet Powiatowy zbierał się następnie prawie codziennie na narady w budynku Rady Powiatowej w Tarnobrzegu, której część opanował i starał się stąd, jako rada przyboczna starosty, rządzić powiatem. Gdy w pierwszej połowie listopada Polska Komisja Likwidacyjna w Krakowie zamianowała komisarzem powiatu, tj. na urząd starosty, inż. Jana Bochniaka, Komitet Powiatowy nie chciał uznać tej nominacji, podnosząc, że inż. Bochniak będzie ulegał wpływom szlacheckim i całą wolność ludu zdepcze. Natomiast Komitet wysłał delegację do PKL w Krakowie i domagał się zatwierdzenia na komisarza powiatowego Strzyżowskiego, który tymczasowo sprawował kierownictwo starostwa. Gdy zaś żądana nominacja nie nadchodziła, a przeciwnie, Strzyżowski miał być przeniesiony do Kolbuszowy284, Komitet Powiatowy, oburzony tym, zamianował ze swego grona rządcą powiatu Stefana Grzywacza, gospodarza z Gorzyc. Ten zgłosił się do starostwa do objęcia urzędu, jednakże Strzyżowski, który pełnił jeszcze obowiązki starosty, oświadczył, że odda urzędowanie tylko na zarządzenie PKL w Krakowie. Tak więc kierownictwo starostwa pozostało nadal w jego rękach.
Powiat uznawał więc nad sobą władzę Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie i jej rozkazom się poddawał, ta zaś podlegała wówczas Radzie Regencyjnej w Warszawie, jako zwierzchniej władzy państwowej285.
W tymże czasie jednak, tj. w pierwszej połowie listopada, ks. Okoń, pomijając wymienione władze, wysłał poufnie, jako prezes swojego stronnictwa, delegację do Lublina do tamtejszego Rządu Ludowego286 z Daszyńskim na czele celem złożenia mu wyrazów uznania, posłuszeństwa i wierności, a zarazem sprawozdania z powiatu oraz po dalsze rozkazy polityczne287.