Po powstaniu państwa polskiego okolica tutejsza doczekała się wreszcie dogodniejszego podziału parafialnego. Przed wojną światową Dzików i Tarnobrzeg należał do parafii miechocińskiej, która należy do najstarszych w Polsce i była jedną z najrozleglejszych, obejmując trzynaście wsi. Niektóre z tych wsi miały dwie mile i więcej do kościoła parafialnego, więc ludność nie mogła należycie korzystać z nabożeństwa i pociech duchowych kościoła, a proboszcz nie mógł znać całej swej ludności. Koniecznym się stawał podział tej parafii na mniejsze. Jednakże wszelkie starania czynione w tym kierunku pozostawały bezskuteczne i dopiero po wielkiej wojnie światowej i powstaniu państwa polskiego doczekały się pomyślnego załatwienia. Wielka parafia miechocińska została podzielona — jak już pisałem — na cztery mniejsze, a mianowicie: w Tarnobrzegu, obejmującą Tarnobrzeg, Dzików, Mokrzyszów, Stale, razem 7000 dusz; w Chmielowie, obejmująca Chmielów, Jadachy, Cygany; w Tarnowskiej Woli, obejmującą Tarnowską Wolę, Alfredówkę łącznie z Dębą i Rozalinem, które wydzielono z parafii Majdan Kolbuszowski; w Miechocinie, obejmującą Miechocin, Kajmów, Ocice, Machów, Nagnajów, Siedliszczany.
Parafię w Tarnobrzegu otwarto 1 sierpnia 1922 roku i powierzono ją klasztorowi oo. Dominikanów.
W Chmielowie i Tarnowskiej Woli buduje się nowe, piękne kościoły parafialne, na które materiał budowlany ofiarował w dużej części hr. Zdzisław Tarnowski, miejscowa zaś ludność przyczynia się do budowy bezpłatną robocizną i ze składek pokrywa koszta budowy. Kościół zaś w Miechocinie, który w ostatnich dziesiątkach lat nie miał troskliwych gospodarzy i uległ wielkiemu zniszczeniu zwłaszcza w czasie wojny, został odrestaurowany dzięki gorliwości nowego proboszcza ks. Henryka Hausnera.
Nadto w powiecie tarnobrzeskim już po wojnie światowej powstały nowe parafie i kościoły w Rzeczycy Długiej i w Woli Gołego koło Baranowa.
W ostatnich latach odbył się w kościołach w Tarnobrzegu i Miechocinie szereg większych uroczystości kościelnych, jak poświęcenie nowych dzwonów w miejsce zrabowanych w czasie wojny, misje parafialne, wizytacja biskupia. Ostatnie wielkie misje odbyły się w Miechocinie w roku 1923, przeprowadzone przez redemptorystów, w Tarnobrzegu w roku 1928, przeprowadzone przez jezuitów. W misjach tych, trwających po osiem dni, lud brał bardzo żywy udział i wpłynęły one silnie na poprawę obyczajów, popsutych szczególnie w czasie wojny i w latach powojennych. Ostatnia wizytacja kanoniczna odbyła się w roku 1928, dokonana z wielką gorliwością przez ks. biskupa Anatola Nowaka.
*
Na wszystkich w ogóle polach stwierdzić można dążenie do zagojenia ran zadanych wojną, do odbudowy materialnej i duchowej, a zarazem pewien rozwój. W pracy społecznej wybijało się w powiecie w ostatnim dziesiątku lat szereg osób, a mianowicie — prócz wspomnianych już w ostatnich rozdziałach — młodzi właściciele obszarów dworskich: hr. Artur Tarnowski, Zbigniew Horodyński (syn), Roman Grieswald, a spośród inteligencji tarnobrzeskiej: Michał Radomski, dyrektor gimnazjum, dr Leonard Madej, kandydat adwokacki, ks. kan. Tomasz Gunia, prof. gimnazjum, Michał Marczak, prof. gimnazjum i bibliotekarz, Klemens Drzewicki, dyrektor Spółki Rolniczo-Handlowej „Gleba”. Jako starostowie zasłużyli się w tym czasie szczególnie dr Tadeusz Spiss i Stanisław Hawrot, którzy zaprowadzili w powiecie uspokojenie i porządek.
*
W roku 1927 dotknęły Dzików dwa wielkie nieszczęścia: świętokradztwo w kościele oo. Dominikanów i pożar zamku hr. Tarnowskich.
Dnia 21 czerwca (gdy noc najkrótsza) jakiś złoczyńca, dostawszy się do kościoła przez ostatnie okno od cmentarza kościelnego, prawdopodobnie przed północą, ściągnął świętokradzką ręką koronę z obrazu Matki Boskiej Dzikowskiej, pozostającej w tutejszym klasztorze od roku 1678 i koronowanej dnia 8 września 1904 roku. Nadto wyważył od tabernakulum300 drzwiczki, obite srebrną blachą z pięknym wykuciem na blasze kielicha z hostią, które wykonane były w roku 1712. Lecz czy spłoszony przez kogoś, czy z innej przyczyny drzwiczki te zostawił zawieszone na jednym gwoździku. Dochodzenia ze strony policji tarnobrzeskiej znalazły ślady stóp, prowadzące po lewej stronie kościoła do ogrodu klasztornego, a pies policyjny, sprowadzony z Rzeszowa, doprowadził policję do przewozu prywatnego naprzeciw przysiółka Podłęże. I tam wszelkie dalsze ślady znikły.