Według spisu domów w r. 1853 Tarnobrzeg liczył wówczas 116 numerów, z tego 93 katolickich, 23 żydowskich. Według spisu z r. 1910 liczył 3532 mieszkańców, z tego katolików 985, Żydów 2547, czyli katolików 28%, Żydów 72%. Taki sam stosunek procentów zachodził co do nieruchomości. Wszystkich bowiem domów w mieście było 496, z tego 137 katolickich, a 359 żydowskich.
Napływ Żydów rozpoczął się tu z chwilą założenia miasta. Pod koniec XVII, a zwłaszcza w XVIII wieku, wciskają się tu coraz bardziej i rywalizują z mieszczaństwem chrześcijańskim, trudniąc się wszelkim handlem, lichwą, szynkarstwem i dzierżawieniem dochodów dworskich w miasteczku. Zawsze jednak spod tej warstwy napływowej przebijał się wyraźnie materiał polski, katolicki.
Jak spisy ludności wskazują, liczba Żydów wzrosła nadmiernie w drugiej połowie XIX wieku po nagłej zmianie stosunków politycznych i gospodarczych, pod wpływem biurokracji, hołdującej prądom liberalnym. To wszystko zaskoczyło mieszczaństwo nieoświecone, nieuświadomione, nieprzygotowane do nagłych zmian, przy braku jakiejkolwiek pomocy ekonomicznej ze strony czynników do tego powołanych. Nawet duchowej i moralnej pomocy nie było, a raczej mogła być tylko słaba, bo w mieście nie było kościoła parafialnego, a więc i duszpasterza, który by się starał mieszczan skupiać i trzymać w trzeźwości i moralności, aby mogli przebyć przejściowe trudniejsze położenie, Tarnobrzeg bowiem należał do parafii sąsiedniej wsi Miechocina, a w mieście był tylko kościół z klasztorem oo. Dominikanów.
Obecnie odradza się mieszczaństwo tarnobrzeskie z ludzi nowych, z różnych stron tu przybyłych, niezwiązanych z dawniejszym mieszczaństwem. Są to jednak ludzie trzeźwi, pracowici, światli i wywalczają sobie coraz większe znaczenie.
Bitwa pod Komorowem307
Równocześnie z hr. Juliuszem Tarnowskim poszli do powstania w 1863 r. z Tarnobrzega i okolicy: Jan Hladik, stolarz, Ludwik Czerwiński, stolarz, Stanisław Zderski, kowal, Franciszek Uchański, organista, ciemny na oko, Aleksander Lechowski, szewc, Paulin Salczyński, murarz, czeladnik od bednarza Sierżęgi niewiadomego nazwiska — wszyscy z Tarnobrzega — nadto ks. Bartłomiej Hędrzak, kapelan zamkowy w Dzikowie, ks. Stieber, przeor oo. dominikanów w Tarnobrzegu, Michał Kułak, krewy i służący ks. Hędrzaka, Leonard Swoboda, młynarz z Wrzaw, Ferdynand Sztilger, strażnik graniczny z Radomyśla nad Sanem, Jan Krasiński, syn dzierżawcy folwarku Orzechów, Karol Obst, ekonom z Miechocina, Michał Radek, służący Juliusza Tarnowskiego308.
Wiekiem między nimi wyróżniał się Hladik, pochodzący ze Staszówki, a mieszkający w Tarnobrzegu komornym z trojgiem dzieci. Miał przeszło siedemdziesiąt lat, ale był jeszcze rześki i zdrowy i odznaczał się niepospolitą siłą. Idąc do powstania, mówił żartem, że „pałą sobie z Moskalem poradzi”. Służył w wojsku austriackim w konnicy dwadzieścia cztery lata. Inni byli przeważnie w wieku dwudziestu i dwudziestu paru lat, nieżonaci. Obst był wysłużonym podoficerem z wojska austriackiego.
Wszystkich Tarnobrzeżan pociągnął do organizacji powstańczej ks. Hędrzak za pośrednictwem Uchańskiego i mniej więcej na tydzień przed wyjściem do powstania zaprzysiągł ich w klasztorze oo. Dominikanów. Wymarsz nastąpił 17 i 18 czerwca 1863; wychodzili z domu sekretnie, nie żegnając się z rodzinami.
Pierwszy punkt zborny przypadł im w Gawłuszowicach w powiecie mieleckim, gdzie na plebanii zebrało się razem około trzydziestu zdążających do tego samego oddziału, przeważnie rękodzielników. Tu wypocząwszy, ruszyli wszyscy pod Szczucin nad Wisłą, gdzie miał być główny punkt zborny i skąd mieli przeprawić się do Królestwa Polskiego. Szli nocą, żeby nie budzić czujności władz austriackich309.
Stanąwszy w sobotę 20 czerwca przed wschodem słońca nad Wisłą, zastali tam już wielu zgromadzonych, a inni jeszcze nadciągali. Wszyscy otrzymywali zaraz broń, mianowicie lekkie sztućce310 belgijskie z bagnetami i amunicję. Kto miał dobre ubranie, zostawał w swoim, większa część jednak miała już lub otrzymała nad Wisłą niebieskie bluzki i konfederatki powstańcze. Koło szóstej rano wszyscy byli już ustawieni w szeregi i gotowi do marszu, zaraz też zaczęli przechodzić Wisłę w bród. Szeregowcy rozebrani do koszuli mieli ubrania i obuwie pozawieszane na szyi, ładownice z amunicją na bagnetach. Woda była po piersi, miejscami po pachy311.