— To i ty zjedz żabę, będziesz hrabią, fujaro.
Czasem ktoś kogoś trąci, miskę zrzuci, mleko wyleje. A raz Bóg ukarał Staśka, bo taki chytry: miał jeszcze pół kubka mleka i pcha się o dolewkę; ale kubek się gibnął i jeszcze ze swego mu się wylało...
Kiedy czego91 nie lubią, pilnować trzeba, żeby zjadali. Na makaron wołają: rury gazowe albo kanalizacja.
Za to ci, co lubią makaron, a i tych jest sporo, zjadają po trzy miski i dmuchają:
— A tom się najadł, aż mnie boki bolą.
Kiedy raz podano na drugie śniadanie chleb z miodem, trzeba było śpiewy przerwać, takie było zamieszanie.
— Dyżurni oblizują miód.
Dyżurni dowodzą, że im się palce lepią, więc muszą oblizywać — jedni się cieszą, a drudzy martwią, bo ich zęby bolą od miodu...
Już też dyżurni nigdy wszystkim dogodzić nie mogą. Tomek Galas nie lubi boćwiny i ma żal, że dyżurny umyślnie kazał mu śmieci nakłaść do zupy. Temu noża nie dali, tamtemu widelca.
— Ważny dyżurny, zawsze mu coś brakuje92. Słuchaj, pożycz mi noża93.