Najciekawsze są bajki o smokach, a najładniejszą bajkę o smoku zna Kaza; opowiadała ją pani, która mieszka razem z rodzicami Kazy, bajka ta w książce dwadzieścia kart miała. Bo też to i smok: „Słyszy na sto mil, a węch ma na tysiąc mil, a siłę ma taką, że mógłby świat rozrzucić, i nawet się tygrysa nie boi”.
— Olaboga! — woła któryś, niby że się przeląkł.
— Idź, widzisz, jaki ty jesteś.
Bo Kaza może się obrazić, że kpią z jego bajki, i nie chcieć dalej opowiadać. A mały kapitan Sulejewski mówi z westchnieniem:
— Ja jeszcze nigdy smoka nie widziałem...
Paluszek umie dwie bajki, o baranku, co jak mu się powie: „Baranku, trząchnij się!” — to będzie zaraz cały pokój pieniędzy, i o żołnierzu i babie.
— Dziadu, jakie ty masz długie nogi — mówi baba.
— Bom zrobił kawał drogi — mówi dziad.
— Dziadu, jakie ty masz długie ręce.
— A bo byłem na wojence.