Zdziś Waliszewski nie lubi wrzawy. Zdziś woli książkę czytać lub patrzeć na niebo, na chmury. W chmurach się ładne obrazy układają. Ludzie chodzą sobie po niebie, okręty płyną, morze się bałwani, smok paszczę otwiera, to znów głowa starca albo Jasna Góra z wieżycą wysoką. Zdziś chodzi sobie po lesie albo położy się na mchu i patrzy, jak się sosny czubkami kiwają.

Raz pan niesprawiedliwie go skrzyczał. Szli przez las parami, zatrzymali się koło mrowiska.

— Patrz, mrówka niesie jajeczko! — Kijkiem pokazał z daleka.

A pan krzyknął:

— Czego psujesz mrowisko, urwisie?

I Zdziśkowi zaraz łzy w oczach stanęły, ale nic nie powiedział.

A ot Józio chciał nawet uciec z kolonii do domu, bo mu się przykrzyło, a przy tym Śliwka go nabuntował. Józio miał uciec pierwszy, a Śliwka spotka się z nim na dworcu i tak wszystko urządzi, że darmo do Warszawy dojadą. Śliwka umie bez biletu podróżować. Raz miał go ojciec zbić, więc uciekł z domu, na stacji ukradł Żydowi koszyk z truskawkami, w Kaliszu w cyrkule nocował; tam złodziej kratę wypiłował, uciekli razem i do Piotrkowa pojechali.

Zapewne część tylko mała była w tym prawdy; opowiadał zaś, sądząc, że chłopcy słuchać i szanować go będą; ale opowiadanie nie znalazło uznania. Jeden tylko Józio zaufał mu i źle na tym wyszedł; bo wstyd mu było wracać, a jaka przykrość dla panów.

Biedny Józio, kiedy był mały, wsadził sobie groch w ucho. Pobiegła z nim matka do felczera149, felczer dłubał — dłubał i jeszcze głębiej groch wepchnął do ucha. Poszła z nim matka do szpitala, ale już było za późno, a na drugi dzień była niedziela i doktorów w szpitalu nie było. A tymczasem bębenek pękł w uchu, teraz źle słyszy, materia150 mu z ucha leci i głowa go często boli.

Ojciec Józia wyjechał i ośm lat nic nie pisał, więc nie wiedzą, gdzie jest i czy żyje, a Józio z mamą i siostrą papierosy robią do sklepu, ale często nie mają roboty, a przy tym ukrywać się muszą. Bo gdyby się policja dowiedziała, że w domu papierosy robią do sklepu, to by wszyscy: on, mama i siostra, poszli do więzienia, bo nie wolno w domu robić papierosów, bo na to trzeba mieć pozwolenie i podatek płacić.