Raz jeden tylko kapitan Ulrych spadł podczas manewrów z pomostu „Gwiazdy”, dwa dni go ręka bolała. Twarde musiało być morze w tym miejscu.

Oto wre praca przygotowawcza na nowym okręcie: „Nadzieja”.

— Tę gałąź założy się tutaj, to będzie kajuta sternika.

— Patrz, ja mam sznurek, można przywiązać.

— Poczekaj, sznur przyda się do kotwicy, a gałąź na sęk się założy.

— Tylko zobacz, czy mocno — troszczy się kapitan „Nadziei”, odpowiedzialny za bezpieczeństwo załogi.

— Patrzcie, ta dziura będzie oliwiarką.

— A ty idź po klucz do maszyny. Tymczasem przynieś byle jaki, po obiedzie pójdziemy do lasu, to lepszy znajdziemy.

Jest jeszcze duża gałąź na zbyciu.

— To będzie szalupa. A ty zejdź tam z góry, bo jeszcze spadniesz.