Kapitan zdaje sobie sprawę z ciążącej na nim odpowiedzialności.
— I ja się chcę bawić — zgłasza się nowy kandydat.
— Dobrze, będziesz nurkiem.
Wreszcie wszystko gotowe do drogi.
— Zajmować miejsca, ruszamy. Maszynista niech puszcza parę.
— Kotwica, panie kapitanie?
— Prawda, zapomniałem.
Młody, niedoświadczony kapitan.
— Szszszsz — syczy maszyna...
Tam znów gotuje się do drogi pancernik: „Odwet”, tam statek rybacki: „Sobieski”, gdzie indziej „Rekin” wyrusza.