— Pragnę zakomunikować panu, że czuję się nieswojo.
— Pokaż język — powiedział pan — gdyż nieobliczalne tego mogą być skutki.
— Zdaję sobie sprawę — odparł Łazarkiewicz z westchnieniem. — Zagraża mi łyżka rycyny.
Kiedy chłopiec zerwał świeżą gałąź na pokrycie szałasu, Łazarkiewicz rzekł:
— Złe rokujesz na przyszłość nadzieje.
A gdy Wiktor Mały, który robił pędzelki z zapałek do jodynowania zadrapań, zapytał raz:
— Czy ptaki ją twaróg?
Łazarkiewicz zawołał w uniesieniu:
— Popełniłeś błąd skandaliczny!
Śmieją się z Łazarkiewicza; ale ma on już we krwi, że musi tak mówić i musi pielęgnować czystość polskiej mowy — dzięki jego uwagom przestano poniekąd mówić: