Ruszamy przez las. W drodze Zofiówka z Wilhelmówką walczy na szyszki.

— Proszę pani, chłopcy szyszkami rzucają.

— Proszę pana, dziewczyny szyszkami rzucają.

Koło polanki rozchodzimy się.

— Proszę pana, już nie chcę Bednarskiego podać do sądu, bo on mi dał za grzyb łódkę z kory.

— A ja Piechowiczowi przebaczyłem.

— Że się grzybem ciska w oko?

— Że się grzybem ciska w oko!

— Tym lepiej.

Rozdział piętnasty