Straszna przygoda Ciamary, którego oczarował Kowalski. Paluszek prorokiem. Trzy grzybki i czy się Ciamara poprawił?

Jak wiadomo z poprzedniego rozdziału, Ciamara zabłądził w lesie. To było straszne zdarzenie.

Wszyscy już się zebrali, ci nawet, jak Kopeć, Czarciński i Górski, na których zawsze czekać trzeba, a Ciamary nie widać i nie widać. Nie ma wątpliwości, że zginął...

Tyle razy się powtarzało, tłumaczyło, prosiło:

— Chłopcy, nie oddalajcie się, bo zabłądzicie. Pilnujcie się, bo las ma trzy mile.

A ot, Ciamara wziął i zginął.

Kiedy wydawano w lesie podwieczorek, był jeszcze, bo dostał swój chleb z masłem i dwa jajka, jeszcze go później widział Cieniewski, ale potem już nikt go nie widział.

Cóż robić? Nie można trzymać wszystkich w lesie, bo pani gospodyni czeka z kolacją. Zostało trzech panów, żeby szukać Ciamary. A reszta — do domu z sercem przepełnionym obawą i troską.

I już o niczym się teraz nie mówi, tylko o strasznych wypadkach.

— W zeszłym roku w Psarach także chłopiec zginął.