— A dzik to się rzuca na człowieka.
— Mój brat, jak szedł, to mu wiewiórka koło nogów przeleciała i poszła — powiada mały Stefek, który lubi się wtrącać do rozmowy starszych.
— Ważna rzecz; mnie sto wiewiórek koło nogów przeleciało.
— Dopełniacz liczby mnogiej od noga jest nóg, a nie nogów — prostuje gramatyczny Łazarkiewicz, który ma we krwi, że musi poprawić, bo czystość języka jest cnotą narodu...
Co będzie, jeśli się Ciamara nie znajdzie?...
Tymczasem rozeszła się pogłoska, że Ciamara nie sam z siebie zginął, tylko go Kowalski z grupy B oczarował (Kowalskich jest aż trzech na kolonii.)
Było to tak:
Gdy pan wydawał w lesie podwieczorek, Ciamara nie przyszedł, tylko para wzięła dla Ciamary jajka i chleb i poszła go szukać. A Kowalski z grupy B widzi, że para Ciamary cztery jajka ma w ręce, więc zaraz się pyta:
— Skąd masz cztery jajka?
A para Ciamary odpowiada: