Oto podczas kolacji ulało się Paluszkowi trochę mleka z łyżki i z tego mleka zrobiło się na stole ładne równiuteńkie jajeczko. A Kowalski z grupy B chciał patykiem rozmazać to jajko po stole, ale nie mógł rozmazać, bo się ciągle znowu jajko robiło. I Paluszek poznał, że Kowalski stracił nad Ciamarą czarodziejską moc.
Ciamara nazywa się właściwie Szczepański, nazwali go tak chłopcy dlatego, że wiecznie się spóźnia, że na modlitwę, na obiad czy do łóżka zawsze jest ostatni, zawsze trzeba go szukać i czekać na niego.
Paluszek także się nie nazywa Paluszek, a Paluszkiem został dlatego, że nie chciał dać — równouprawnienia kobietom.
Raz przyjechał z Warszawy pan na kolonię i miał trzy pogadanki dla chłopców i dla dziewczynek. Pan pokazywał modele zdrowego serca tych, którzy nie piją wódki, i chore serce tych, którzy wódkę piją.
Potem było głosowanie, kto myśli, że dobrze pić wódkę, kto myśli, że źle.
Potem pan mówił, że trzeba kochać wszystkie dzieci, nawet czarne dzieci murzyńskie i żółte chińskie dzieci z warkoczykami. I znowu wszyscy podnosili palce na znak, że kochają czarne dzieci i żółte dzieci z warkoczykami.
Wreszcie pan mówił o tym, że chłopcy wcale nie są ani mądrzejsi, ani lepsi od dziewcząt. Kobiety tak samo pracują jak mężczyźni, więc powinny mieć takie same prawa.
I znowu chłopcy podnosili palce na znak, że chcą, aby kobiety miały prawa; tylko Paluszek siedział sobie i nie chciał głosować.
— A twój paluszek? — zapytał się pan, który zauważył, że Paluszek nie podniósł paluszka.
— Ja nie chcę, żeby kobiety miały prawa — powiedział Paluszek i przez niego jednego wszystko się popsuło, i dlatego nazwano go Paluszkiem, wielkim wrogiem kobiet, i tak już zostało do końca sezonu.