— A pan rozumiesz, co znaczy: nieskończoność?
— Rozumiem. To znaczy: więcej niż sto.
— I więcej, niż sto tysięcy.
— Panie! Już mi się w głowie kręci.
— To nic...
Pozwoliłem mu odpocząć trochę.
— A teraz powiedz mi pan, dlaczego pan się urodził?
— To przecież jasne: bo mój ojciec ożenił się z moją matką.
— I tylko? Przecież ojciec pana mógł się ożenić, a matka pańska mogła wyjść za mąż za kogoś innego?
— No tak. Ale nie wyszła.