Okrutnie śmieszny
Gospodarz chciał wprowadzić w świat córkę3, a syna — wysłać za granicę dla dokończenia nauk.
I rzekł:
— Podwyższam komorne wszystkim lokatorom mego domu.
I podwyższył.
I poczuł zadowolenie, jakie jest udziałem ludzi, którzy spełnili swój obowiązek.
I tu zaczyna się cały sznur niezmiernie śmiesznych wypadków...
W owym domu był sklep z bielizną, krawatami, laskami — galanterią. Właściciel sklepu zmartwił się, że mu podwyższono komorne; potem długo rozważał, liczył, myślał, kombinował, aż postanowił:
— Odprawiam jednego subiekta4. Za robotę koszuli płacę od dziś o dziesięć kopiejek mniej. Za robotę krawata płacę od dziś o pięć kopiejek mniej. Gratyfikacji w roku bieżącym nie daję.
I kamień spadł mu z serca.