Patrzę: on jest mężczyzną lat około trzydziestu, z siwiejącymi na skroni włosami; ma nos, oczy, uszy. Właściwie co w tym dziwnego? No nic. Choć na razie zdziwiło mnie, że kelner ma coś więcej nad dwie ręce do podawania obiadu i brania zapłaty i napiwka. Co jednak dziwniejsze: zauważyłem, że kelner ma smutny wyraz twarzy.

— Nie wyspałeś się, czy jesteś pijany? — zapytałem pojednawczo.

— Nie, panie, żona mi chora.43

— Jak to — żona?

— Moja żona, proszę pana, jest chora.

— To ty masz żonę?

— Tak, proszę pana — i dwoje dzieci, a to właśnie teraz, to trzecie.

Patrzcie państwo: kelner ma nie tylko nos, oczy, uszy, ale i żonę. No, że ma uszy, to jeszcze nic dziwnego: żeby słyszał, gdy na niego dzwonią. Że ma tam nos i oczy, to jeszcze można się z tym pogodzić. Ale po co kelnerowi, u licha, żona i dzieci, i jak to się do niego wzięło44?

Postanowiłem rzecz wyświetlić.

— Więc powiadasz, że masz żonę i dzieci? No i jakże to ty masz tę żonę?