— Ha, zakochał się człowiek, ożenił, i ot — pan przecież wie, jak to jest?...
— Wiem; no wiem. Juści, że wiem, ale... I zakochałeś się, powiadasz?
— Et, co tam o tym gadać.
— Ale zaczekajże. To mnie zaciekawiło... I cóżeś ty jej powiedział, jakeś się zakochał?
Zawołano go.
— Ale słuchaj no, przyjdź tu potem.
Patrzę... patrzę. Oczy szeroko otworzyłem. Ten sam kelner i basta.
— Słuchaj no, mój kochany — badam go dalej — a jak ty dawno po ślubie?
— Dziewięć lat.
— Aha... No, i powiadasz, że masz dzieci?