Bo ja to tak, jak prosty człowiek, ale rozum mam i zdrowe zmysły chyba także.
Miasto Metagłupin
Jak sama ekscentryczna nazwa wskazuje, miasto Metagłupin znajduje się w Ameryce, miasto wielkie, ludne, wesołe i głupie.
Miasto owo znajduje się nad rzeką, ale nie nad Wisłą.
Rzeka owa płynie od gór wysokich do morza, a nie odwrotnie, a miasto jest wielkie, ludne i głupie.
Metagłupin, jak każde miasto wielkie i ludne, posiada mieszkańców. Metagłupin posiada mieszkańców wielkich i małych, znanych i nieznanych, zarozumiałych — i takich nawet, którym się zdaje, że Metagłupin nie jest głupim miastem, że Metagłupin, przeciwnie, jest mądrym miastem, że Metagłupin w ogóle jest miastem, które miastem zwać wolno, wypada, należy.
Bo, proszę was, miasto nie tylko tym się różni od pęcherza, że pęcherz jest nadęty, a miasto nie, że pęcherz pływa po morzu czy po rynsztoku i wszystko mu jedno, a miasto nie, że pęcherz wisi na sznurku, a miasto — nie, że pęcherz nie ma Filharmonii i można go napełnić grochem i kotu przywiązać do ogona, ale i tym jeszcze miasto różni się od pęcherza, że ma ono swoje obowiązki kulturalne, które winno wypełniać i wypełnia, że wytwarza opinię, ma ono swoje zdanie w sprawach ogólnych i lokalnych, zdanie, które ma wartość, z którym się liczą.
Bo, proszę was, miasto, które tylko jest nadęte — no, to doprawdy — tylko Metagłupin.
Żal mi was wszystkich, którzy owego miasta — pęcherza nie znacie.
Jak ono stara się, jak zabiega, jak nos zadziera, na szczudła się drapie51, jak czyni wszystko, by tylko w świecie wiedziano, że jest na świecie Metagłupin, który ma cyrk, operetkę i reporterów, że jest Metagłupin, który wie, co nauka, i wie, co sztuka, i wie, co cywilizacja, i wie, co sprawy społeczne.