— Nie, jeżeli chcesz, możemy jeszcze trochę posiedzieć.

Usiedliśmy na otomanie.

Uśmiechnęła się i rzekła:

— Ale tyś jeszcze kuriera nie czytał.

Machnąłem ręką wzgardliwie:

— Mam czas jutro przeczytać. Toć to ostatni nasz wieczór.

— A będziesz tęsknił? — spytała.

— Pewnie, że będzie mi przykro — odparłem.

I nawet westchnąłem.

Ta przejażdżka może i nie była najgorsza.