Ja jeszcze chciałem trochę o złodziejach, ale mogę później.

RESTAURATOR

Jaśnie oświecony panie Profesorze. Są wariaci uleczalni i nieuleczalni, to pan Profesor wie. Człowiek może być szpikowany wariactwem jak słoninką — wtedy jest nawet smaczniejszy. Ludzie lubią wariatów. Mówią: ma fiołki, a nie: oset albo pokrzywy. Ale może być jak ryba nadziewana, zmielony z jajeczkiem, bułką moczoną w mleku, cebulką, migdałkami do smaku, masełkiem, pieprzem — taki już przepadł zupełnie. — Zna jaśnie wielmożny pan Profesor taką dziecinną zabawkę: duże drewniane jajko — czerwone — a w nim mniejsze, niebieskie, jeszcze mniejsze, żółte, a w środku kulka. — Każdy człowiek ma w sobie taką kulkę obłędu.

BIRBANT

Gdyby pan Profesor dobrze przeszukał swoje jajka, daję słowo honoru, że też by znalazł w sobie wariacką kulkę. — Prosit, niech żyje król Kalafior i minister Comber. — Ten włóczęga, obieżyświat, awanturnik Kolumb Amerykę swoim jajkiem odkrył.

PUŁKOWNIK

Odbieram panu głos.

BIRBANT

A bierz go sobie. — Ważna rzecz — głos. Świat nie widział. — Głos. — Do kieliszka go naleję, w łóżku go przytulę?

Zegar dzwoni.