Część druga

PUŁKOWNIK

Proszę wstać. — Wstać! — Modlitwa.

SMUTNY BRAT

Zwołano sąd. — Prokurator żąda kary śmierci. — Oskarżony zrzekł się obrony. — Palcami przebiera, liczy białymi wargami. — Kobieta siwa idzie — niesie. — Kto to? Jego matka. — Na zielonym suknie kładzie przed sędziami na stole trzy pamiątki: jego włóczkowy pantofelek, gdy miał rok. Na pożółkłym papierze obrysowaną jego małą rączkę, gdy zbrodniarz miał lat trzy. — Wysypała z papierka biały drobiazg, kładzie lśniący i usprawiedliwia się: „To ja mu z włóczki, żeby miał ciepło. — To mu dziadek żartem ołówkiem obrysował podczas wigilijnej wieczerzy. Schowałam”. — Uśmiecha się, żuje długo wargami. „Patrzcie, jaka drobna rączyna. A to ząbek mleczny, który mu wypadł, gdy miał lat sześć”. — Kat był obecny na sali rozpraw — zaszlochał. — Za matki poniewierane, za oczy proszące wyblakłe, za dzieci porzucone, za porzuconą kochankę, za młodość zbłąkaną, za Chiny, za Indie, Murzyna, za wszystko, co wzywa ratunku. Rękę bliźniemu podać, gdy cierpi. — Rękę podać, gdy tonie — rękę, gdy wzywa ratunku.

Szepce.

Krzątają się Krasnoludki. Janek siedząc na podłodze przed domkiem ustawia klocki. Z dala od stołu siedzi Stolarz.

HOMOEROTYK

Jestem eugenistką184. — Zagadnienie rasy, abolucjonizm185, walka ze zwyrodnieniem, wegetarianizm, celibat, esperanto, kalesony radcy Pantalona, ochrona zwierząt. Ambasador marynowanego grzechotnika.

PUŁKOWNIK