Wstyd przed wszechświatem. Po co mają wiedzieć na gwiazdach, co my w naszym garnczku gotujemy. — Maszyna szewcka196, krawiecka, do obierania kartofli, pralnia mechaniczna. I co? — Ludzie są głodni, bo za dużo jest chleba, a obdarci, bo za dużo towaru. — Całe szczęście, że połowa wszystkich ludzi zajęta tym, że liczy pieniądze: robią kupki i znów rozsypują — liczą i wydają resztę. — Bawią się. — Mądrzejszej rozrywki jeszcze nie wymyślili. — A całe szczęście, że kradną. — Dziś pożyteczny obywatel — to właśnie złodziej. — Uczciwi — to martwy kapitał. Nie byłoby koło nich co robić. — Złodziej tworzy ruch w interesie, urozmaica życie, daje ludziom zajęcie. — Jedni myślą, co robić, żeby nie kradli, drudzy pilnują, żeby złodziej zapłacił, ile się należy, trzeci goni, szuka, ściga, czwarty sądzi, piąty zamyka, żeby nie uciekł, i otwiera, żeby się przewietrzył. — Mądra Ameryka wymyśliła prohibicję — myślicie, że po to, żeby ludzie nie pili wódki? Nie, ona miała za mało złodziei, i właśnie dlatego nie wpuszczają uczciwych. — Bo z nimi kłopot: nieposłuszni, kapryśni, uparci, krzykliwi, a co najgorsze: chcą uczciwie pracować. — Kto kradnie, musi dawać łapówki. — A wszystko to się robi cicho, bez krzyku. — Każdy coś szepce i coś ukrywa — jest spokój. — Mądre rządzenie to tak dużo zabraniać, żeby każdy musiał coś ukrywać. — Cała mądrość dziś — to z pracowitych i uczciwych ludzi zrobić złodziei, bo oni pilnują porządku, słuchają się i cicho mówią. — A reszta krzyczy, rzuca się, grozi i woła: rznąć. — Daj Boże, żeby było inaczej. — Ale nasz okres przejdzie do historii już nie jako epoka wojen, a złodziejstwa. — Od dyplomaty do kieszonkowego.
RESTAURATOR
Szaszłyk barani, bigos, groch z kapustą.
ROBOTNIK
Szynkarz.
RESTAURATOR
A lubicie, towarzyszu, gorzką197 z kropelkami.
HOMOEROTYK
Ja wiem. Wszyscy macie słuszność, ale (tajemniczo) ja znalazłem wyraźny plan działania; trzeba opracować szczegóły, ale to już drobiazg bez znaczenia. Stawiam wniosek, który musi stać się uchwałą wszystkich senatów świata. — Bo nie podołamy. — Dziś już za późno kręcić się w kółko. — Powołaliśmy ostatnie rezerwy, wszystkie narody, wszystkie mózgi, całą solidarną zbiorowość. — Zawładnęliśmy światem, nie ma zakątka, dokąd wpływ nasz nie sięga. Stwierdzam: bez eugeniki zatoniemy w bagnie wszyscy i już bez ratunku, i już raz na zawsze. — Rodzi każdy, kto chce i ile chce. — Rodzi i podrzuca nam nowych ludzi obojętna i zła wola. — Za pozbawienie człowieka życia grożą surowe kary bez względu na to, kto i dlaczego zabójca i kto zamordowany. A nie ma kary dla tych, którzy płodzą pokraki i opętańców. Oni sączą truciznę, oni świat zagarną. — Buntuje się kwiat ludzkości, ginie bezpotomnie, popełnia zbiorowe samobójstwa. — Należy postawić pytanie, kto ma prawo rodzić. — Kto bez pozwolenia spłodzi (nie zabije), temu — więzienie. — Oto egzamin tobie i zadanie: zdać na dziecko, otrzymać świadectwo dojrzałości na zbudowanie potomka. Na frontonach szkół nie bezmyślne: fraternité, liberté, a program realny: „będziesz ojcem”, „będziesz matką”. Bo ile razy dziecko miast198: „tata” winno mówić: „zbrodniarzu”. Gdzież tu sens? — Patent, marka ochronna, zaświadczenie urzędu, że pomadka do czyszczenia nie trująca, nie żrąca. — A dziecko — wilkołak? — Na budkę z sodową wodą trzeba mieć koncesję. — Legitymacje, kwalifikacje, kapitał zakładowy, kontrola. — Egzamin na fryzjera, szewca, kominiarza, kucharza, piernikarza, dygnitarza. — Piętnaście lat szkolnej niewoli, by pod ścisłą kontrolą w obrębie przepisu, w ścisłym współdziałaniu sprawować zawód niesłusznie zwany wyzwolonym; a sam z głupia frant, pierwszy z brzega, ostatni z ostatnich, zostając ojcem, sięga w nieśmiertelność — buduje przyszłość.