— Głupoto.

A taka była w tym jednym słowie ojcowskim moc, że w ten moment wróciłem do siebie, z nieba na ziemię, do swego pokoju, na fotel.

Stary Doktór

„Antena” 1939, nr 1 z 7 I

Pomoc zimowa251

Gdyby to tak można było wiedzieć, dlaczego? Dlaczego jedno zapomina się szybko i łatwo? Zaraz następny już podmuch życia zwiał. Drugie przywarło i żłobi, modeluje, kształtuje trwale ciebie, postawę twą wobec człowieka i świata. Było — spłynęło, było — zostaje na zawsze. Daremnie mówisz: „To przecie tak już dawno...” Nie — trwa.

Co? Wszystko. Zdarzenie, przygoda, spotkanie, rozłąka, nowina, rozmowa, twarz nowa, spojrzenie — jedno tylko spojrzenie niekiedy też. Pamiętasz. Książka, jedna z wielu, jedna zwrotka piosenki. Twoja. Rada, przysługa, kara, nagroda, krzywda, porażka — uśmiech, uścisk dłoni.

Coś czasem nie dostrzeżone, niedbale zlekceważone, dopiero później, po latach — teraz dopiero zrozumiałe już, oczywiste, przejrzyste. Wspomnienie, które łagodzi, zachęca, mrozi, jątrzy, zniechęca, hartuje, koi, zabrania i rozkazuje.

Tak. Ważne co (co to było), ważne kto (kto to był), ważne jak (jak było), w jakim życia okresie działo się, w jakich warunkach. Ważne? Zapomniałeś, błahe — zapamiętałeś. Jedno wiele razy, drugie tylko raz. (Bo nie zawsze repetitio est mater studiorum252. Bywa, że powtarzanie nie matką nauki, ale macochą. Błądzi wychowawca, bo nie wie. Uczy szkoła pamiętać, nie uczy zapominać. Nie wiemy, która towarzyszyć nam będzie do końca: dobra, zła bajka, trudna, wesoła, ponura bajka życia. Samo toto się jakoś robi i plecie, nie wiedząc czemu...

Pamiętam. Oho, dobrze pamiętam, choć baaardzo dawno...