— Buma?

— Aha. On też nie chciał. Mówi, że potem mokro w uchu. Jego mamusia miała roztrzęsione nerwy i mocno go myła. To boli.

— Boli.

— Mówił ten Bum, że mu czyste uszy wcale do szczęścia niepotrzebne. Mówił, że szyja nie brudna, tylko śniada. Chciał, żeby woda po myciu była czarna jak smoła. Bo jak nie, to szkoda fatygi. Mówił, że myć się, to są zmurszałe poglądy. I nie upadł tak nisko, żeby się dwa razy czesać i co dzień myć zęby.

— Czy to pamiątkowe kółko?

— Nie pamiątkowe, ale ważne. Mikrofon.

— Co to jest pamiątkowe? — Mamusia nawet zgubiła pamiątkową broszkę i płakała.

— Ooo. A ja czytałem, takie ładne czytałem w książce...

— Tej tu?

— Nie. Innej. — O dziewczynce, że jej mama grała na fortepianie. Długo gra mamusia, a ona stoi i słucha. Oparła się o fortepian i słucha.