— To mów bajkę.

— Masz słuszność. Bajka o krasnoludkach łatwa i wygodna; prawda o krasnoludkach ważna, ale trudna. Bajkę o krasnoludkach można zacząć i nie skończyć — i nic; ale kto zacznie prawdę, temu przykro, że nie może do końca.

UWAGA

Jeśli bajkę zaczynasz opowiadać, nie staraj się jej skończyć. Bajka może być wstępem do rozmowy, może przeplatać ją rozmowa. Ciąg dalszy tylko na żądanie. — Jedną bajkę wiele razy można powtarzać.

Dorośli i my — dzieci

Może, proszę was, nie pokłócić się pasta do zębów z musztardą, może nie pokłócić się lampa z lustrem, etażerka z pianinem; ale (krew nie woda) człowiek z człowiekiem? — W lecie, kiedy gorąco i tyle wolnego czasu?

Zawsze tak: pogodnie, pogodnie — nagle zerwała się wichura, i granatowa chmura — cisza — trrach, grzmot, piorun. — Cóż to? — Zawsze tylko dzieci mają kłócić się, a dorośli wcale? Co za taki znów jakiś przywilej? — Już tak jest: musi być w sezonie jedna awantura, że ktoś dotkliwie dotknięty i gorzko rozgoryczony wyjeżdża przed końcem sezonu obrażony i zawiedziony. Już tak jest, taki porządek rzeczy.

Gdybym nawet wiedział dlaczego, nie mógłbym wam wytłumaczyć, bo wolno mi tylko do lat czternastu (dorośli nie należą do mojego resortu). — Ale nie wiem: życie — gmatwanina — nawarzy piwa — galimatias. Kiedy byłem taki jak wy, chciałem również wszystko rozumieć. Teraz? — Hii. — Życie to jak aparat radiowy: pewnie, że ciekawe; ale trzaski, puki, coś tam mówią, ciekawe — albo za prędko, albo za cicho — nie zrozumiałeś, nie dosłyszałeś, tylko domyślasz się. Życie zgaduje się, ot.

Może nawet lepiej. Bo lato bez ani razu ani jednej burzy byłoby jakieś nie dosolone, jałowe. Jak powrót z zagranicy bez „przykrości” na komorze celnej, jak ulgowa wycieczka bez walki o miejsce w wagonie, jak święcone jarskie349, mecz bez oklasków i okrzyków.

Muszą być zdarzenia, żeby w zimie wspomnienia: „Uuuch, zmokliśmy, woda ciurkiem”. — Albo: „Mało się nie utopił”. — Albo: „O włos od pożaru”. Co to za las, w którym nikt nie zabłądzi? — Co za taki mizerny pensjonat, gdzie nikt z nikim nie pożarł się na amen, i posiłki osobno w pokoju, albo zgoła wyjechał. — Albo letnie mieszkanie — nuda — gdy zgoda i harmonia. — Też...