Jak gdyby groził co chwila brzeg stromy

Przełamać znowu.

Wśród chwilowej ciszy

Tyrteusz okiem pogodnym wokoło

Wiedzie, nie trwożny ni wrzawy, ni grotów,

I rzecze, jasne wznosząc w górę czoło:

„Jestem Ateńczyk, a więc umrzeć gotów,

Gdy wam się zdaje, żem wniósł w wasze gniazda

Obelgę Aten i przyjaźni zdradę;

Lecz pozwól, ludu, nim zagaśnie gwiazda,