10. Tak było, gdy Jochewed poczęła i nie wiedziała, czy urodzi syna. Tak było i dotąd tak jest: bo matka nie wie419, czy w boleści wyda na świat syna czy też córkę.
VIII
1. Rzekła Jochewed do Amrama: — Zrobię, jak rozkażesz, mężu mój i panie.
2. Lub tak: — Cóż mi potężny król, cóż mi jego dowódcy, wojska i urzędnicy? Nigdy żaden Egipcjanin nie wrzuci dziecka mego do rzeki. Nie dam mu syna, nie dam! Przecieżem420 matką jego.
3. I tak mówiła dalej: — Pójdę do faraona i padnę na twarz przed nim, będę płakać i błagać, póki nie zmięknie serce okrutnika.
4. Pójdę do córki faraona i błagać ją będę, by wstawiła się za mną u króla.
5. I jeszcze powiedziała: — Zabiorę mego syna i pójdę do innej ziemi, tam, gdzie nie rządzi faraon, a mój syn będzie mógł dorastać w spokoju.
6. Albo tak powiedziała Jochewed: — Dotąd będę szukać, aż znajdę wśród egipskiego ludu tych, co pamiętają Józefa; może przybrana matka wychowa mi syna.
7. A może tak: — Już lepiej własną ręką syna mego zabiję, przynajmniej będę wiedziała, gdzie jego mogiła. Wszak jeśli Nil go pochłonie, nawet tego wiedzieć nie będę.
8. Albo tak: — Wrzucę moje dziecko do wody i sama za nim wskoczę.