Ja postoję. O ile dobrze słyszałem, doktór106 nazwał mój proces nieszczęsnym. Gdzież tu logika, jeśli bohaterowi, smutnemu bohaterowi tego nieszczęsnego procesu zamyka się usta, nie pozwala bronić? Procesu, którego nie było.
LEKARZ
Był.
MORDERCA
Nie było. Świadectwo lekarza — to nie wyrok. Premedytacja i czyn niepoczytalny — razem? — Gdzież tu sens? Albo jedno, albo drugie.
PROFESOR
O cóż chodzi?
MORDERCA
Ale pan mnie poważnie wysłucha? Pozwoli mi pan skończyć? — Każdą rzecz omówić można gruntownie i powierzchownie. — Ile daje pan czasu?