Nazajutrz podczas obiadu spotkali się przed wielkim sklepem, gdzie właściciel miał ich zapisać.

— Jesteś? Dobrze. Teraz głowa do góry, pierś naprzód, przeżegnaj się — i marsz, a śmiało!

Władek za żadne skarby nie byłby sam wszedł.

— Mamy niecierpiący zwłoki interes do pryncypała — powiedział głośno Olek, wszedłszy do sklepu.

— Niecierpiący zwłoki? — zdziwił się subiekt i wyszedł do drugiego pokoju.

Po chwili wprowadzono ich do gabinetu, gdzie siedzieli dwaj panowie: młody i stary, siwy.

— Czego chcecie, chłopcy? — zapytał ten młody.

— Chcemy, żeby pan nas zapisał do szkoły niedzielnej.

— A wy skąd jesteście?

— Ja pracuję w składzie papieru, a mój przyjaciel w mydlarni — mówi Olek.