„Czyś już powiedział Mani? Czy ona się zgadza?”.

Więc chce Olek, żeby Mani powiedzieć? Mania już dawno ciekawa, o czym wtedy tak długo na ulicy mówili. Tajemnicy Władek nie zdradził — teraz co innego.

— Olek chce z tobą się żenić — nie zaraz, dopiero jak urośnie i będzie zarabiał.

Mania kazała wszystko dokładnie powtórzyć, bo musi się namyślić, bo od razu nie może. Całą niedzielę myślała, z Władkiem nie mówiła, wieczorem napisała wiersz, że chce być Olka żoną. Dziwna dziewczyna: jak ona te wiersze układa?

Będzie Mania chyba kiedyś Konopnicką, bo taka mała przecie, a pisze do rymu. Może i Olek będzie wodzem, bo w obcym mieście już znalazł czytelnię i miejsce i już się ogląda za szkołą. Zarabia sześć rubli — pisał w trzecim liście.

Jeden tylko Władek nigdy sławny nie będzie. Przykro przecie nic więcej nie robić, tylko ważyć mydło, rozlewać naftę, uważać, żeby nie było pożaru...

Zakończenie

Trudno zacząć opowiadanie, trudniej skończyć. Ileż w jeden rok tylko stało się rzeczy ciekawych! A jeśli lat takich upłynie dziesięć, piętnaście?

Jak bardzo zmienić się musieli nasi rycerze honoru! Co dzieje się z nimi, gdy dorośli: czy stali się sławni? Czy Olek został wierny Mani, czy zapomniał o małej poetce?

Olek ożenił się z Manią, pracuje w fabryce Kunca. Był strajk, Olek był delegatem — wysłano go na trzy lata do Rosji; kiedy wrócił wreszcie, chcieli go wybrać towarzysze na posła. Więc się spełniły marzenia: naprawdę został wodzem; a choć jego armia nie ma bagnetów ni armat, jest mimo to liczna, silna, waleczna.