Po żydowsku mówi się: „kim”. Polski chłopak mówi inaczej: „chodź”. A Bóg mówi po hebrajsku; i kto chce z Bogiem rozmawiać, musi uczyć się w chederze. — To Herszek wie. — Ale nie rozumie, co to jest — alef, beth, gimel17 — na białym papierze, i po co Bóg dał Żydom książkę, na którą ciągle trzeba patrzeć.

W chederze nie było dobrze; było bardzo źle. — Rebe bije. Bije lekko bogate dzieci, a biedne mocno i często. — Tu nie można uciec do sieni, na strych albo do budy psa na podwórze. — Rebe gładzi po głowie bogate dziecko, a na Herszka tylko się gniewa. — Rebe nie pozwala pytać się ani bogatym, ani biednym. — A Herszek nie rozumie, co to jest czytanie, po co patrzeć w książkę, kiedy mówi:

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię... Nazwał Bóg suche miejsce ziemią, a zebranie wód nazwał morzem... Stworzył Bóg człowieka... I widział Bóg, co czynił, a było dobre”.

Herszek umie, pamięta i mówi, ale myli się, bo Lejb opowiadał inaczej. — I co to za duże, czarne mrówki na papierze, wcale nie ruszają się te czarne znaki, a każdy inaczej się nazywa?

Rebe krzyczy: „patrz tu, patrz na książkę”. Rebe bije i mówi: „ty możesz, ale nie chcesz; pijawki na twoją durną głowę; idź na rynek kraść jak twój Lejb”. Mówi rebe: „jeżeli twój ojciec znów nie zapłaci, to idź precz, tu i tak dosyć błota i smrodu”. — Bije rebe, ale to nie pomaga. Mówi: „idź do wariata, on nauczy ciebie czytać”. — Herszek zna i boi się wariata. Rebe mówi mu: „idź do wariata”, bo chce go poniżyć, żeby chłopcy mu dokuczali. Ale Herszek uwierzył: wariat nauczy go. — A Lejb mówi: „jestem prostak, ty się ucz”. To musi być ważna rzecz czytanie, jeżeli mówi tak Lejb, który wie, umie i może.

I ojciec znów nie zapłacił, i Hersz powiedział to straszne słowo, i pobił się z kolegami, i rebe dał mu w twarz, dużo razy w prawy i lewy policzek — i wypędził z chederu na zawsze.

Herszek znów ma dużo czasu, siedzi na trzecim schodku. Kulawy wariat przyszedł na ich podwórko. Herszek stanął przed nim i powiedział: „ja chcę nauczyć się czytać”. — Cichutko powiedział, ale wariat usłyszał: bo był nauczycielem — dawno — nie był kulawy przed pożarem, nie upadł jeszcze dach na jego głowę, kiedy ratował dziecko.

Herszek powiedział: „chcę czytać”. A wariat patrzy i mówi:

— Tak, tak, tak. Dobrze. Tak, tak, tak. Dobrze. Nauka — to chleb.

*