Ale to myśl dopiero, jeszcze nie zamiar...
A król zbliża się i prosi znowu: „Tańcz dla mnie, Salome!” — Ona nie zmienia pozycji, nie słucha, nie słyszy. Aż nagle: „Tańcz dla mnie, Salome, a dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz!” — Drgnęła, zrywa się. Myśl, która może mimo woli przed chwilą błysnęła jej w głowie, staje się strasznym zamiarem.
— Dacie mi wszystko, czego tylko od was zażądam, tetrarcho?
— Wszystko, choćby to była połowa mego królestwa!
— Przysięgacie mi to, tetrarcho?
— Przysięgam, Salome...
— Nie tańcz — woła Herodiada.
Ale ona już postanowiła:
— Będę tańczyć przed wami, tetrarcho!...
Jest gotowa. Służebnice, otoczywszy ją zwartym kołem, rozwiązują jej sandały i zdejmują zwierzchnie szaty, odziewając jeno w siedem zasłon przejrzystych dziewicze jej ciało. I Salome będzie tańczyć — boso, na krwi człowieka, który się dla niej zabił, i będzie się obnażać przed oczyma lubieżnego starca...