Oto postać i dramat Salomy Oscara Wilde’a... Czy postać historyczna? Jakże to naprawdę jest obojętne! Niech Pani nawet nie myśli o tym w przyszłości, dając życie temu dramatowi na scenie. Wszak Pani wtedy nie myśli w ogóle o niczym spoza dramatu, niech Pani nie słucha nikogo i nikomu nie ulega, lecz tylko wżyje się duchem w tę krwawą duszę dziewiczą, zrozumie konieczność jej czynu, a potem niech Pani gra, jak gdyby jakąś własną przyszło grać tragedię.
Wiem, że patrząc na to, nie będę bił oklasków, tak jak ich nie bił nikt z obecnych w chwili śmierci Salomy. Dramat nie jest powtórzeniem życia ani zrobioną zeń zabawką lub nauką: jest życiem sam dla siebie.
Noc feluzańska
Zaczął opowiadać z pewnym umyślnym wahaniem w głosie:
— Nie wiem, czy mi pani nie przerwie, bo rzecz jest trochę... niebezpieczna! Ale upoważniam panią do tego w zupełności. Jak pani będzie tylko uważała, że dalej mówić nie powinienem, niech pani zastuka w stół, a w tej chwili zacznę rozmawiać... o pogodzie.
— Zgoda. Jeśli to jednak ma być coś naprawdę drażliwego, to niech pan tak usiądzie, aby pan na mnie podczas opowiadania nie mógł patrzeć...
— Abym rumieńca pani nie widział?
— Raczej przeciwnie: aby pan nie widział, że się już nie rumienię. Ale mniejsza o to. Proszę zaczynać. Więc: Było to we Fiesole148...
— Zaczęło się we Florencji. Pani wie, że kochałem się wówczas w pani...
— Mój Boże, czemuż ja o tym nie wiedziałam?