Pomny sławy najdawniejszej, którą z popiołów na Forum i na Palatynie odgrzebał, pieczołowitością otoczył i świeżo sadzonym umaił laurem — pomny długich, ciemnych wieków upadku i niewoli, i przeto dzisiaj podwójnie swobodą się radujący — pomny krwi, którą za dzisiejsze życie drogo zapłacił i chylący opromienione czoło przed świętymi swymi bohaterami.
Na Gianicolo stoi olbrzymi spiżowy posąg Garibaldiego. Zwróconą w bok twarzą patrzy na Rzym i ponad faliste morze dachów, nad zielone ogrody, pozdrowienie śle wzrokiem złoconemu pomnikowi króla, co nosił imię Zwycięzcy-Wybawiciela. W czerwonej koszuli, z nagą krwawą szablą w ręku, on — republikanin i rewolucjonista — wprowadził go niegdyś sam w Miasto wieczne i utwierdził na tronie, aby jeno Italia była zjednoczona, wolna i szczęśliwa...
A na zielonym stoku Kapitolu, pod kołyszącymi się w wietrze liśćmi palm, stoi w brązie odlany Cola Rienzi194 i duma. Żywa wilczyca, symbol sprzed tysiącleci, krąży niespokojnym krokiem za żelazną kratą, jamę jej zamykającą. Nieopodal orzeł na gałęzi nastroszył pióra: słucha wiatru, który mu opowiada, jak przed wiekami złote orły legionów szły za Cezarem na podbój świata — po wielkość i po sławę.
Rzym wolny i pomny!
*
Spomiędzy resztek zewnętrznych ścian patrzyłem ze smutkiem na ruiny domu Flawiuszów195 na Palatynie. Zniknęła tak dobrze mi znana, piaskiem w słońcu spalonym zasłana płaszczyzna. W gigantycznej sali tronowej Domicjana, po której oko zdumione przestrzenią błądziło, tymczasowy dach blaszany nakrywa świeże rozkopy; w atrium196, na sześciokrotną miarę zwykłego rozciągniętym, rowy i sztolnie głębokie; w triclinium197 świeżo spod zabudowań zwalonego klasztoru dobyty cudny pas marmurowej barwnej posadzki wisi, cementowymi umocniony słupami nad otwartą przepaścią...
Szukałem oczyma zarysów dawnych cesarskiego domu, jak znałem je sprzed siedmiu lat — i wzrok gubił się ciągle w chaosie nowo spod ziemi odkrytych murów, flawiańskimi fundamentami poprzecinanych.
Pomyślałem mimo woli o rozkopanej do połowy arenie Koloseum, o odkrytych wnętrznościach podziemnych w otoczeniu łaźni Karakalli198 i pozazdrościłem dla nich losu smutnych ruin willi cesarza Hadriana w Tivoli199, które gaj oliwkowy chroni przed ostatecznym obnażeniem.
I gdzie jest właściwie granica, którą należałoby pociągnąć między prawami ciekawej dłoni ludzkiej, badawczym oskardem ziemię pełną wspomnień łupiącej, a pięknem nienaruszalnym ruin, zieloną patyną wieków i tajemniczym całunem popiołu nakrytych? Wszakże Krowie Pole było niczym w porównaniu z tymi szczątkami rzymskimi Forum, spod zieleni wypasającej owce dobytych, wszak pod farnezyjskimi ogrodami na Palatynie znaleziono skarby bezcenne sztuki i dziejów, z ruin willi Mills, spomiędzy korzeni szumiących przed nią odwiecznych cyprysów, wychodzi na światło szlachetna budowa Augustowego pałacu200... A jednak boli mnie poryta z dawien i niezakryta arena Cyrku Flawiuszów, boli mnie rozkopana przestrzeń domu Domicjana, stawianego ongi na zasypanych budowlach republikańskich i augustowskich201.
Odwróciłem się od niej w wewnętrznej rozterce i zdążałem z wolna ku północnemu stokowi wzgórza, na tarasy Farnezyjskiego Casina202.