Ja państwo przewiozę69. Popłyniemy daleko, daleko, gdzie państwo tylko zechcą. Ja pana poznaję. Pan dziś po południu podarował korale mojej dziewczynie. Pokazywała mi pana.. Byłbym zazdrosny. Ale gdy teraz widzę, że pan jest con sua signorina tanto amata70...
Uśmiechnęła się do niego:
— Widzisz, biorą mnie za twoją kochankę...
— Jesteś mi kochanką jedyną! — odparł, podając jej dłoń, aby wsiadła do łódki.
Morze opadło zupełnie i uspokoiło się. Laguna lśniła w blasku pełnego księżyca, znaczona latarniami, wskazującymi pomiędzy mielizny drogę do dużych okrętów. Jeden wielki statek stał w pobliżu Dogany gotowy do odjazdu, słychać było nawoływania załogi, na pokładzie błyszczały ruchliwe światła...
Przewinęli się na cichej gondoli około statku i płynęli gdzieś poza San Giorgio Maggiore.
— Dokąd ci ludzie jadą na tym okręcie — mówiła Butrymowa, wsparta w gondoli o ramię męża. — Wiesz, gdyby to tak można siąść na jaki okręt i popłynąć, nie wiedząc nawet dokąd? Może by tam gdzieś na końcu świata znalazł się nareszcie kraj, gdzie ludzie mogą być ze sobą, bez tego wszystkiego, co nas tutaj w codziennym życiu otacza.
Wstrząsnęła się i zakryła oczy rękoma.
— Nie! Nie chcę o tym myśleć. Dzisiaj jest dzień z bajki, ze ślicznej, złotej bajki, co ma wachlarz z tęczowych pawich piór. Wszystko musi być jak w bajce. Tyś się zjawił tak niespodziewanie i ja tak jakoś dzisiaj cię kocham...
— Zośka, czy w bajce tylko?