— Nie pytaj! Ja widocznie nie umiem żyć inaczej, jak tylko w bajce. Może to nawet całe nieszczęście, że ty tego nie rozumiesz. Nie powinnam była wcale wychodzić za mąż. Spodobałeś mi się, więc trzeba mi było spędzić z tobą rok czy pół roku, a potem iść sobie.
Ogarnął ją ramionami.
— Dziecko!
— Wiem, co chcesz powiedzieć. Oburzony jesteś moją „niemoralnością”, A przecież gdybym była mężczyzną i coś podobnego powiedziała...
— Tak, gdybyś była mężczyzną...
— Nie brałbyś mi tego wcale za złe. A dziś z powodu śmiesznych uprzedzeń, które kobiecie narzucono...
Zamknął jej usta dłonią.
— Zośka, nie mów już. Powiedziałaś, że dzisiaj ma być dzień z bajki. Niechże więc tak będzie. Zapomnij o wszystkim, nad czym się rozumuje i wyczuwaj tylko cicho, cichutko, jak się ta łódź na lagunie kołysze...
— Chłodno mi — szepnęła z lekkim dreszczem.
Przygarnął ją silniej do siebie i okrył połą szerokiego płaszcza.