— Do teatru?
— Nie. To nudne. Nie dość po włosku rozumiem. Zresztą chciałabym dzisiaj być bardzo wesoła, zrobić coś takiego, czego się zwykle nie robi. Czy tu niema jakich nocnych lokalów z tańcami? Przecież ty musisz wiedzieć.
Profesor wziął gazetę w rękę.
— Owszem — rzekł, patrząc w ogłoszenia — jest tango, ale to dopiero zaczyna się około północy. Teraz, gdybyś chciała, moglibyśmy chyba iść do Variete, odbywa się Lotta libera pel campionato del mondo71...
— Co to znaczy?
— Catch as catch can, „Chwytaj jak się da”, zapasy amerykańskie o mistrzostwo światowe.
— Czy to ciekawe?
— Walka brutalna i nielitościwa, z całym aparatem wykręcania rąk i nóg, duszenia krtani i tym podobnych chwytów. Ale widzę kilka ciekawych nazwisk. Zresztą możemy przecież wyjść każdej chwili, gdy zechcesz.
— Chodźmy, chodźmy! Abyśmy się nie spóźnili. Nigdy tego nie widziałam.
— Mamy czas. Zapasy wypełniają dopiero drugą część widowiska. Pierwsze to zwyczajne produkcje szansonistek i tanecznic.