Tancerka ukazała się na moment przed zasłoną, jeszcze jeden ukłon, jeden uśmiech ku sali rzuciła i chciała odejść, muzyka antraktowa już jakąś uwerturę dla przerwania owacji grać zaczynała. Ale to się nie udało. Podniósł się wrzask i krzyk ogłuszający, na muzykantów zaczęto rzucać kapeluszami, bito laskami w stoły i krzesłami o podłogę.
— Che danzi ancora! che danzi! Fuori!73
Ktoś krzyknął w głębi:
— Che venga nuda!74
I naraz cała sala poczęła ryczeć:
— Nuda! Nuda! Nuda! Che danzi nuda!75
— Czego oni chcą? — spytała pani Zośka.
— Aby tańczyła nago.
Oczy jej się rozjarzyły.
— I będzie?