Biały, puszysty, cudowny śnieg pokrywał Tatry głębokie pod górami doliny. W bliższych Zakopanego okolicach, na Goryczkowej82, na Kondrackiej83 roiło się od narciarzy, a na Kalatówkach84 po prostu raut się odbywał. Przed schroniskiem Towarzystwa85 sterczał las powbijanych w śnieg jesionowych desek, przez okna, choć zamknięte, bił nieustanny szum jakby młodego roju pszczół. Co chwilę ktoś po krótkim posiłku wychodził i przypiąwszy narty, ruszał ku górze, ku przełęczy Na Patykach86, ku Suchemu Żlebowi87 albo dalej na Goryczkową czy też w dół z powrotem do Kuźnic88.

Dzień był cudny, mroźny i słoneczny zarazem, śnieg się iskrzył, suchy, krystaliczny, gwiżdżący pod nartami ostro. Butrym i Śniegocki, obaj na skijach89, w białe wełniane swetry odziani, stali na wale, dzielącym górne Kalatówki od dolnych i patrzyli w stronę Suchego Żlebu. W górze ponad drugimi skałkami widać było trzy postacie, zjeżdżające w lekkich, wytwornych zakrętach całym pędem w dół. W dali wyglądały jak trzy muszki, snujące się wężem po białej płaszczyźnie i rosnące ciągle w miarę zbliżania się ku patrzącym.

Śniegocki, który miał krótki wzrok, podniósł lornetkę do oczu.

— A jednak pani Zośka ciągle jest na przedzie! — rzekł po chwili.

Butrym uśmiechnął się z mimowolnym zadowoleniem.

— Tak, dotąd ciągle...

— Gotowa wygrać zakład! — mówił Śniegocki dalej, patrząc wciąż przez szkła. — O, nie, teraz adwokat Dzióbek ją dogania... Szalona kobieta! Patrz pan, zwróciła się wprost na strzał w dół. On także. Nie chce dać za wygraną. Ma dłuższe narty, dogonił ją, mija... Pędzi jak wiatr. Jeśli się teraz nie wywali...

— Już! — zawołał profesor ze śmiechem, gdyż właśnie w tym momencie w miejscu, gdzie się adwokat znajdował, ukazała się biała chmura śnieżnego pyłu, a po chwili sterczące dwie długie nogi, z jeszcze, dłuższymi na nich nartami.

— Bóg kobietom sprzyja! Teraz pani Zośka zwyciężyła naprawdę, gdyż Bergerowa daleko w tyle za nimi została.

Jakoż rzeczywiście w niewiele sekund Butrymowa wpadła pierwsza w szalonym pędzie na płaszczyznę górnych Kalatówek i zatoczywszy szeroki łuk, zatrzymała się twarzą wstecz ku Suchemu Żlebowi zwróconą.