— Nic ważnego — rzekła, marszcząc brwi przelotnie i schowała pismo do rozłożonej teki.

Usiadł na otomanie, gdzie przed godziną siedziała piękna wdówka i przeciągnął się, aż mu kości w stawach zatrzeszczały.

— Aa! Byłem na Goryczkowej, zmęczony jestem trochę. Tak się podle odzwyczaiłem od żywszego ruchu... Wyjdziemy prawdopodobnie gdzieś wieczorem? Trzeba się przebrać, a tak mi się nie chce!

— Możemy zostać dziś w domu.

— Jak wolisz.

Zawinął ręce z tyłu głowy i rzucił się plecami na oparcie kanapy.

— Wiesz, spotkałem w Kuźnicach księżną Hazarapelianową.

— Tak? — rzekła bez zainteresowania, chodząc po pokoju.

Zaczął jej opowiadać o swojej z nią rozmowie, a potem rzucił jako wielką nowinę:

— I pomyśl! Wychodzi za mąż za Turskiego!