— Wiem o tym od dawna.
— Skąd?
— Mówił mi Turski sam, pierwszego dnia, gdyśmy się spotkali w Monte Carlo.
— I nic mi o tym nie powiedziałaś!
— Czyż to takie interesujące? Nie przywiązywałam wagi do tego.
— Przecież to jest interesujące po prostu nadzwyczajnie! Człowiek, który przez dziesięć lat błąkał się po Azji, aby zapomnieć o tej kobiecie, wrócił w przekonaniu, że jest wyleczony zupełnie i powoli, powoli wsiąkł w towarzystwo jej byłych... wielbicieli, swoich następców, których ona wciąż wodzi za sobą, aż teraz ma ją nazwać swoją żoną!
— To tylko dowód, jak ona umie sobie z ludźmi postępować.
— Albo jak ludzie są głupi — dodał Butrym i zamyślił się.
Po pewnym czasie podeszła ku niemu i usiadła blisko.
— Mietek, słuchaj, czy mnie ty często zdradzasz?