— Mietek, co ci?
— Przypomniało mi się... Tak niepotrzebnie mówiłaś mi... to w Wenecji...
— Co?
— O tym Hiszpanie. Ach! Powraca mi to wciąż na myśl, ilekroć...
— Nie bądź śmieszny! To takie głupstwo. Powiedziałam, bo może tylko chciałam ci dokuczyć.
— Ja też staram się nie myśleć. Ale przypomina się ciągle i tak obrzydliwie boli. To mi ciebie po prostu brudzi.
Wstała z niechęcią.
— Jesteś śmiesznie romantyczny. Całe szczęście, że biorę to wszystko za mimowolną komedię z twej strony, gdyż inaczej musiałabym przypuścić, że dla ciebie wciąż jeszcze ideałem jest Wirginia, która ginie raczej z tonącym okrętem, aby się tylko dla ratunku nie obnażyć wobec marynarzy!
— Nie, nie, to zupełnie co innego! Tu nie o czyn idzie, nie o fakt, którego nawet nie było, ale po prostu o uczucie, choćby najbardziej przelotne.
— Uczucia są mimowolne i człowiek nad nimi nie panuje.