Urwała i odeszła ku stolikowi.

On powstał i spojrzał na nią z jakąś budzącą się, jeszcze niewyraźną, radosną nadzieją.

— Zośka?

— Jeśliby tak było naprawdę, to oknem na bruk wyskoczę.

Ukryła twarz w dłoniach i zaczęła cicho płakać.

IX

Turski pisał z Monachium do Butryma:

„Kochany panie Mieczysławie, żyję tu od paru tygodni prawie samotnie, a taką gwałtowną odczuwam potrzebę mówienia do kogoś o tym wszystkim, co myślę... Siedzę w ogromnej kawiarni, stoi przede mną flaszka wina reńskiego, naokoło pełno ludzi, świateł, krzyku... Może to zresztą przemijająca słabość, ale czuję się strasznie samotnym w tej chwili. Nie wiem dlaczego, Pan mi właśnie na myśl przychodzi i z Panem chciałbym rozmawiać.

Z Panem jednym. Może to dlatego, że spośród wszystkich ludzi, jakich po powrocie z mojej dalekiej długiej wędrówki w kraju spotkałem, u Pana tylko zdołałem spostrzec to coś, co się szczerością nazywa, i dla mnie jest tak bardzo cenne. Nie wiem nawet, czy dobrze określiłem to, co mam na myśli. Ale Pan mnie zrozumie. Pan myśli uczciwie i uczciwie czuje. Rozmawiając z Panem, choćby o rzeczach najobojętniejszych, mam zawsze to wrażenie, że stoję nad głęboką i czystą wodą, przez którą widać dno odległe zawsze, czasem przelotną falą na powierzchni chwilowo zaćmione, ale zawsze pewne, niewzruszone, niekryjące już nic poza sobą, żadnego podstępu, żadnej zdrady, żadnej rzeczy, którą trzeba ukrywać.

Poza tym w stosunku z nikim tego uczucia nie miałem i oto dlaczego pragnę dziś właśnie mówić do Pana.