— Właściwie nie wiem, o co ci chodzi tak dalece. Nie jesteś przecie panną, która się w takich razach musi ukrywać. Zresztą w dzisiejszych czasach i panny nie biorą tego zbyt tragicznie. Mogłabym ci zaraz przytoczyć przykład, jeśli mi tylko przyrzeczesz, że będziesz dyskretna...

— Ach, daj mi pokój z twymi przykładami!

Więc czegóż ty nareszcie chcesz?

— Rady, rady jakiej chcę od ciebie, pomocy ratunku, bo mi się już obłęd...

Urwała nagle i powstała.

— Właściwie nie chcę niczego. Przepraszam cię.

Zaczęła zbierać porozrzucane swe rzeczy, gotowa już do odejścia.

Bergerowi poskoczyła ku niej i objęła ją obiema rękami wpół.

— Zośka, Zośka! Zastanówże się, co ty robisz!

— Co?