— Słyszę, ale...

— No. To powinno wystarczyć..

— Dobrze, ale dlaczego nie chcesz?

— Bo nie chcę. Nie chcę się czuć przez całe miesiące zwierzęciem, a po urodzeniu dziecka, o którym nie wiem nawet, jakie by było, być mamką, piastunką, służącą... Nie chcę! Dość tego miałam raz.

— Zdarza się to kobietom i po dziesięć razy.

— Niech się zdarza komu chce, ale nie mnie. Ja jestem człowiekiem i mam swoje ludzkie prawa. Jak może... jak się może coś dziać bez mojej woli!

Bergerowa uśmiechnęła się dyskretnie.

— Troszeczkę twojej woli jednak musiało w tym być...

Pani Zośka nie odpowiedziała. Przytknęła tylko chusteczkę do ust i do uszu. Bergerowa spostrzegła, że płacze. Przysiadła obok niej na dywanie i objęła ją rękami.

— Zochna, przecie się nie denerwuj niepotrzebnie! Trzeba jeszcze przeczekać, dotąd nic pewnego, a potem... potem może jaka rada się znajdzie. Ostatecznie w tym stanie nerwów, w jakim się znajdujesz, każdy lekarz przyzna ci słuszność!